Tajlandia to drugi po Malezji najczęściej odwiedzany kraj w Azji Południowo-Wschodniej. W ciągu pierwszych dziewięciu miesięcy tego roku odwiedziło go 23,4 mln turystów zagranicznych, co oznacza spadek o 3,88 proc. w porównaniu z rokiem poprzednim.
Turyści odwracają się od Tajlandii? Nie do końca
Centrum Badawcze Kasikorn (KResearch), na które powołał się portal nationalthailand.com podało, że w ciągu pierwszych dziewięciu miesięcy 2026 r. 148 przedsiębiorstw z branży hotelarskiej i noclegowej zgłosiło zamknięcie działalności, co stanowi wzrost o 42 proc. w porównaniu z analogicznym okresem roku poprzedniego.
W 2025 roku 29 prowincji odnotowało mniej noclegów niż w 2019 roku, w tym Bangkok, Phuket, Chiang Mai, Songkhla, Trat, Udon Thani, Khon Kaen i Sukhothai. W siedemnastu z nich odnotowano spadek o ponad 10 proc. Około 51 proc. operatorów odnotowało straty w 2025 roku, przy czym najbardziej narażone były mniejsze firmy.
To nie oznacza, że turyści masowo rezygnują z Tajlandii. Konkurencja staje się coraz bardziej zacięta, ponieważ liczba miejsc noclegowych rośnie szybciej niż liczba gości nocujących. Presję narzucają też obiekty najmu krótkoterminowego. W październiku 2026 r. w prowincjach Bangkok, Phuket, Chonburi, Chiang Mai i Surat Thani dostępnych było około 50 000 obiektów noclegowych, co stanowi 10 proc. zarejestrowanych pokoi hotelowych i noclegowych na tych rynkach.
Mniej turystów niż przed pandemią
Według prognoz KResearch Tajlandię odwiedzi w tym roku 31,4 mln zagranicznych turystów, czyli o 4 proc. mniej niż w 2025 roku i zaledwie 79 proc. poziomu z 2019 roku sprzed pandemii. Mimo trudności wartość tajlandzkiego rynku noclegowego ma osiągnąć w 2026 roku 1,1 bln bahtów, co oznacza wzrost o 2,6 proc. rok do roku.
Od czerwca tego rok kraj podniósł opłaty lotniskowe, co oznacza większe wydatki związane z podróżami samolotem.
Czytaj też:
Plaga trików oszustów w turystycznym mieście. Na te trzeba szczególnie uważać Czytaj też:
Dobra wiadomość dla podróżnych z Polski. Do tego kraju wjadą szybciej
