Zwiedziłam słynne łódzkie orientarium. Do Warszawy wróciłam z niedosytem

Zwiedziłam słynne łódzkie orientarium. Do Warszawy wróciłam z niedosytem

Dodano: 
Podwodny tunel w łódzkim orientarium
Podwodny tunel w łódzkim orientarium Źródło: WPROST.pl / Klaudia Zawistowska
Łódzkie orientarium od końca kwietnia, czyli od dnia otwarcia, przyciąga tłumy zwiedzających. W weekendy miejsce to odwiedza nawet 8-10 tys. osób. Co do zaoferowania ma zoo i nowy budynek?

Łódzkie orientarium zostało otwarte tuż przed majówką. Pawilon podzielono na cztery części – w pierwszej znajdziemy wybieg dla słoni, dalej są kolejno wybieg makaków, a następnie oceanarium i część zamieszkana przez krokodyle, orangutany i niedźwiedzia malajskiego – najmniejszego niedźwiedzia świata.

Zanim przejdziemy do opisu orientarium, warto podkreślić, że zwierzęta, które się w nim znajdują, nie zostały złapane na wolności. W rozmowie ze mną Paulina Klimas-Stasiak, rzecznik prasowa łódzkiego zoo, wyjaśniła, że zostały sprowadzone z innych ogrodów. – Zwierzęta żyjące w ogrodach zoologicznych nie są wyłapywane w naturze. Wszystkie urodziły się w niewoli. Te, które mamy u siebie pochodzą z innych europejskich ogrodów, ponieważ należymy do stowarzyszenia, które nazywa się EAZA, w ramach którego wymieniamy się zwierzętami – powiedziała rzeczniczka i dodała, że do takiej wymiany dochodzi m.in. kiedy w innym ogrodzie zwierzęta mają gorsze warunki, lub osobniki w stadzie nie potrafią się porozumieć.

Pływające słonie robią furorę w orientarium

Orientatrium, jak sama nazwa wskazuje, to miejsce, w którym możemy spotkać zwierzęta, które naturalnie występują na terenie Azji. Jego królami są Alexander – największy słoń indyjski w Europie i Taru, jego młodszy i mniejszy kolega. Oba słonie są gwiazdami łódzkiego zoo. Tłumy zbierają się przed ich wybiegiem o godzinie 11, kiedy to odbywa się karminie, podczas którego można oglądać, jak oba słonie pływają w ogromnym basenie.

W kolejnej strefie spotkamy makaki, a także trudno widoczne za dnia, bo grasujące nocą, jeżozwierze palawańskie, egzotyczne kury i wyderki orientalne – Marlenkę i Vincenta. Trzecia strefa, jest poświęcona życiu podwodnemu. To właśnie tu znajduje się najdłuższy w Polsce podwodny tunel, a dzieci do pisku doprowadza widok rekinów – riny gitarowe, rekiny brodate, żarłacze rafowe czarnopłetwe oraz płaszczek.

Galeria:
Łódzkie orientarium przyciąga tłumy zwiedzających. My również nie oparliśmy się pokusie

Miłośnicy wysokich temperatur powinni wiele czasu spędzić w ostatniej części orientarium. To właśnie tutaj można spotkać niedźwiedzia malajskiego, a także jedyne w Polsce orangutany sumatrzańskie. Tu również wygrzewają się rekordowych rozmiarów krokodyl gawialowy Kraken i jego mniejsza partnerka Penelopa. Oprócz nich spotkamy tu również gibony, langury jawajskie, binturongi i myszojelenie. Ja polecam uważnie wpatrywać się w pobliskie zarośla, ponieważ to w nich ukrywają się egzotyczne ptaki.

Zoo XXI wieku. Dostosowane do potrzeb zwierząt, nie zwiedzających

W rozmowie z nami rzeczniczka łódzkiego zoo podkreśliła, że orientarium jest przykładem nowego modelu zoo, w którym najważniejsze są zwierzęta, a nie zwiedzający. – Współczesne ogrody zoologiczne, to już nie są miejsca typowo rozrywkowe, chociaż rozrywka oczywiście tutaj jest. Ogrody tworzy się teraz w taki sposób, żeby to zwierzęta czuły się komfortowo. I rzeczywiście, zwiedzający czasem mówią nam, że nie zobaczyli jakiegoś zwierzęcia na wybiegu, bo wybieg jest za duży, albo dopytują, co jeszcze będzie w tym miejscu itd., ale to nie o to chodzi. Tu najważniejsze jest to, żeby zwierzęta czuły się jak najbardziej komfortowo, miały jak największą przestrzeń, a także, żeby same mogły decydować, kiedy chcą się pokazać i mieć kontakt z człowiekiem, a kiedy wolą przebywać w odosobnieniu.

Orangutan sumatrzański

I to rzeczywiście widać. Wybiegi są bardzo duże, a wypatrzenie na nich zwierzaków bywa kłopotliwe. Chodząc między kolejnymi częściami orientarium, miałam jednak lekki niedosyt. Uważnie śledząc media społecznościowe ogrodu, spodziewałam się większej liczby wybiegów i zwierząt na nich. Warto jednak zaznaczyć, że ma to swoje plusy. Po pierwsze zwierzętom jest o wiele wygodniej, po drugie zoo zostawiło sobie miejsce na wypadek powiększania stad.

Największe nadzieje rozrodcze związane są z parą orangutanów – 17-letnim Budim i jego jeszcze niedojrzałą partnerką Ketawą. W parę połączone zostały krokodyle, a do Łodzi sprowadzona została również partnerka dla Bukiego (niedźwiedzia malajskiego), ale ta para na razie się poznaje. Na amory dopiero przyjdzie czas. Słowa o powiększaniu stada do serca wzięła sobie za to para wyderek. Jak widać na nagraniu opublikowanym w mediach społecznościowych, nie tracą czasu i już pracują nad kolejnym pokoleniem.

facebook

W planach jest również łączenie na jednym wybiegu kilku gatunków zwierząt. Dzięki temu do gibonów niebawem może dołączyć trzeci orangutan zamieszkujący łódzki zoo – Joko. – Tam, gdzie jest to możliwe, chcielibyśmy oczywiście łączyć ze sobą gatunki małp, ale nie jest to proste i wymaga dużej pracy ze strony opiekunów. To łączenie jednak już widać w naszym orientarium. Np. w drugiej ze stref, gdzie mamy na jednym wybiegu wyderki orientalne, jeżozwierze palawańskie i kury bankiwa – przekazała Paulina Klimas-Stasiak.

Rzeczniczka poinformowała nas jednak, że zoo planuje przyjmowanie kolejnych zwierząt. Niebawem rozrosnąć może się stado słoni indyjskich. – W tym momencie powiększany będzie wybieg dla słoni. Dzięki temu zyskamy przestrzeń dla dużej grupy tych zwierząt. Opiekunowie twierdzą, że może to być stado liczące od ośmiu do nawet dziesięciu osobników. Na zewnętrznych wybiegach słonie będziemy mogli łączyć z innymi zwierzętami, bo dostępne przestrzenie są naprawdę ogromne.

Orientarium w łódzkim zoo. Ile to kosztuje i czy warto?

Łódzkie orientarium to jedyne tego typu miejsce w Polsce. Ma ono ogromny potencjał i z pewnością warto je odwiedzić przy okazji pobytu w Łodzi. Jeżeli jednak planujecie wyjazd do tego miasta tylko po to, żeby zobaczyć orientarium, to warto się jeszcze wstrzymać. Miejsce ma ogromny potencjał, a kiedy zakończy się przebudowa zewnętrznych wybiegów, a zwierzęta się na nich zadomowią i podrosną, wówczas będzie jedną z perełek na turystycznej mapie Polski.

Tłum turystów w łódzkim orientarium

Na razie w cenie 70 zł od osoby, bez biletów ulgowych, choć z ofertą dla rodzin z dziećmi, otrzymujemy możliwość spędzenia całego dnia na łonie natury, ale również z tłumami innych zwiedzających. Warto też pamiętać, że w cenie biletu możemy zwiedzić nie tylko orientarium, ale również cały ogromny teren łódzkiego zoo. Znajdziemy tu m.in. place zabaw, mini zoo, a także strefę gastronomiczną, dzięki czemu można tu spędzić cały dzień nie narzekać na nudę.

Jest również sposób na ominięcie tłumów. Wystarczy, że zamiast w weekend, zoo i orientarium odwiedzimy w tygodniu w godzinach popołudniowych. Wówczas nie zastaniemy tu już szkolnych wycieczek, a liczba odwiedzających jest o wiele mniejsza.

Czytaj też:
Hipnotyzujące wideo od łódzkiego zoo. Tak wygląda karminie rafy koralowej

Źródło: WPROST.pl