Urodziła podczas wakacji w Turcji. Szpital wystawił jej ogromny rachunek

Urodziła podczas wakacji w Turcji. Szpital wystawił jej ogromny rachunek

Dodano: 1
Wcześniak
Wcześniak Źródło: Shutterstock / Steve Lovegrove
Wakacje w Turcji miały być dla nich idealnym miesiącem miodowym. Zadbali o wszystko nocleg, ubezpieczenie, a nawet zaświadczenie lekarskie dla ciężarnej. Wszystko skomplikowało się, kiedy zaczęła krwawić.

Turcja to dobre miejsce na wakacyjny wyjazd. W niskiej cenie możemy zapewnić sobie urlop na pięknych plażach i z gwarancją udanej pogody. Louise i Stephen Crawshaw-Bowen chcieli tu spędzić swój miesiąc miodowy. Idealny urlop zmienił się jednak w koszmar, kiedy Louise zaczęła przedwcześnie rodzić.

Urodziła syna w Turcji. Ubezpieczyciel nie pokryje kosztów leczenia

37-latka lecąc na wakacje była w zaawansowanej ciąży, jednak do terminu porodu pozostały jeszcze dwa miesiące. Wraz z partnerem postanowili jednak się zabezpieczyć i przed wyjazdem do Turcji wykupili ubezpieczenie zdrowotne. Dzięki temu sądzili, że są bezpieczni i w razie nieszczęśliwej sytuacji będą mogli bezpłatnie skorzystać z pomocy lekarskiej.

Podczas urlopu spełnił się czarny scenariusz. Kobieta zaczęła krwawić, a także odczuwać ogromny ból. Po transporcie do szpitala lekarze zdecydowali o przeprowadzeniu cesarskiego cięcia. Jej syn przyszedł na świat 7 tygodni i 5 dni za wcześnie. Jako wcześniak zmaga się z niewydolnością dróg oddechowych, ale niestety nie jest to jedyny problem rodziny.

Okazuje się, że mały Wolfe, bo tak syna nazwali Louise i Stephen, przyszedł na świat o dwa dni za późno, dlatego ubezpieczyciel nie zamierza pokrywać kosztów jego leczenia. Wszystko z powodu drobnego druku w umowie. W jednym z punktów zapisano, że ubezpieczyciel pokryje wszelkie koszta tylko w sytuacji, kiedy dziecko urodzi się 8 tygodni przed terminem. Wolfe spóźnił się zatem o dwa dni.

Czytaj też:
Najtańsze i najdroższe miejsca na wakacje 2022. Pod uwagę wzięto aż 16 kierunków

Za leczenie syna w Turcji zapłacili ogromne pieniądze

Jak mówił w rozmowie z „Mirror” Stephen, ubezpieczyciel przez trzy dni zwodził małżonków, nie wypłacając pieniędzy. Wcześniej natomiast zapewniał, że rodzina powinna zbierać wszystkie rachunki, ponieważ na ich podstawie zostanie dokonany zwrot kosztów leczenia. – Zanim podjęli decyzję, dzwonili do nas, mówiąc, żeby zachować rachunki, zapłacić za dodatkowy tydzień w wynajmowanym mieszkaniu, bo za wszystko zwrócą – opowiadał mężczyzna.

Małżeństwo ma teraz ogromny problem, ponieważ placówka medyczna przesyła im kolejne rachunki. Wolfie musi przebywać w inkubatorze, a także potrzebuje wsparcia przy oddychaniu. Lekarze twierdzą, że w szpitalu będzie musiał spędzić co najmniej trzy tygodnie, a nawet po tym czasie może nie być na tyle silny, żeby udać się w podróż do Wielkiej Brytanii. Dotychczas para za leczenie dziecka i 37-latki zapłaciła już 10 250 euro, czyli prawie 50 tys. zł. Kolejne kilka tysięcy euro kosztował nocleg w Antalyi, a rachunek ze szpitala rośnie z każdym dniem.

Para chce zorganizować dziecku medyczny transport do Wielkiej Brytanii, jednak jego cena jest bardzo wysoka. Wstępny koszt to 40 tys. funtów, czyli prawie 225 tys. zł. Małżonkowie dodają, że niewykluczone, że żeby pokryć koszt leczenia, a także pobytu w Turcji i transportu malucha, będą musieli sprzedać dom. – Szczerze nie mamy opcji i nie jestem osobą, która prosiłaby o pomoc, ale jesteśmy zdesperowani. Widziałem moje pięciodniowe dziecko przez dwie minuty. To boli i musimy zabrać go do domu – mówiła w rozmowie z „Mirror” zrozpaczona Louise.

Z małżeństwem w Turcji przebywała jeszcze czwórka ich starszych dzieci. Troje z nich wróciło do Wielkiej Brytanii, a na miejscu z rodzicami został wyłącznie 11- miesięczny niemowlak.

Czytaj też:
Wizz Air z nowymi kierunkami z Polski. Na liście wakacyjne hity, w tym Grecja

Opracowała:
Źródło: Mirror
 1

Czytaj także