Tak wygląda Wenecja w szczycie sezonu. Miasto ma wtedy dwa oblicza

Tak wygląda Wenecja w szczycie sezonu. Miasto ma wtedy dwa oblicza

Dodano: 
Tłumy turystów w Wenecji
Tłumy turystów w Wenecji Źródło: WPROST.pl / Klaudia Zawistowska
Wenecja jest podróżniczym marzeniem wielu osób. Od kilku lat znajdowała się bardzo wysoko również na mojej liście życzeń. Los sprawił, że okazja do jej odwiedzenia nadarzyła się akurat w drugiej połowie lipca, czyli podczas szczytu sezonu wakacyjnego.

Wenecja to jedno z najbardziej turystycznych miejsc w całej Europie. Każdego roku odwiedza ją ok. 30 milionów turystów. Na Placu Świętego Marka, czy wzdłuż Canale Grande, tłoczno jest w zasadzie przez cały rok, ale to właśnie w wakacje przypada tu szczyt sezonu turystycznego.

Dwa oblicza Wenecji. O pierwszym wolałabym zapomnieć

Wybierając się w lipcu do Wenecji, spodziewałam się tłumów turystów w każdym zakątku miasta, a także śmierdzących kanałów i absurdalnie wysokich cen. Czarny scenariusz nie okazał się jednak taki zły. Ceny były znośne i niezbyt wygórowane w porównaniu z innymi miejscami turystycznymi.

W kwestii tłumów, oczywiście, w najpopularniejszych turystycznie miejscach trudno było znaleźć chociaż odrobinę wolnej przestrzeni. Głównymi uliczkami prowadzącymi do Placu Świętego Marka nieustannie przetaczała się rzeka turystów mówiących w najróżniejszych językach – od włoskiego, przez angielski i francuski, po polski, kantoński i wiele innych, których niestety nie byłam w stanie rozpoznać. W kolejce do Bazyliki św. Marka musieliśmy odczekać ok. 20-30 minut przy ponad 30-stopniowym upale. Zdecydowanie lepiej wyglądała sytuacja w Pałacu Dożów. Tu do kas biletowych dostałam się po ok. 10-15 minutach oczekiwania.

Tłumy turystów przechadzały się również wzdłuż Canale Grande, a zrobienie sobie zdjęcia na najsłynniejszym moście w Wenecji (Rialto) wymagało niemałego sprytu. Trzeba było wyczekać moment, kiedy jedna grupa turystów kończyła swoją sesję i błyskawicznie wskoczyć na ich miejsce. Wystarczyła chwila nieuwagi, a przy balustradzie stał już kto inny. Odwiedzających nie brakowało także przy Canale della Giudecca. Zwłaszcza że na miejscu byłam podczas Święta Odkupiciela, kiedy to otwierany jest tu długi most pontonowy łączący oba brzegi kanału.

Jednak to nie rzeka turystów była największym problemem podczas spacerów po Wenecji. Najgorszy był swąd unoszący się w mieście. Nie pochodził on jednak z kanałów, a z moczu, którzy turyści oddawali w mniej uczęszczanych zaułkach. Zapach czasami był tak mocny, że wolałam nieco wydłużyć trasę i iść inną alejką niż znosić aromat uryny unoszący się w powietrzu.

Czytaj też:
Tygodniowy wyjazd tylko z bagażem podręcznym? Zdradzę wam mój niezawodny sposób

Drugie oblicze Wenecji

Wenecja ma również swoją drugą stronę i to dosłownie. Im dalej od popularnego Placu Świętego Marka i Canale Grande, tym mniej turystów, a więcej prawdziwego piękna Wenecji. Ponieważ moje zwiedzanie polega również na fotografowaniu, często skręcam w miejsca, których inni turyści nie odwiedzają zbyt często. Właśnie w ten sposób od słynnego Mostu Rialto, zamiast razem z tłumem poruszać się na południe, ja poszłam na północ.

Tłumy turystów na moście Rialto w Wenecji

Dzięki temu trafiłam do pięknej, choć chyba niedocenianej części miasta jaką jest Cannaregio. Tak samo jak w pozostałej części Wenecji, znajdziemy tu malownicze wąskie uliczki, a widok nieba przysłonią nam wysokie kamienice. Różnica jest jednak taka, że większością tych uliczek spacerowałam sama lub w towarzystwie niewielkiej liczby turystów.

Pranie suszące sie w jednej z mniej popularnych części Wenecji

To właśnie w Cannaregio udało mi się poczuć prawdziwy klimat Wenecji i zwyczajnie poddać urokowi tego miejsca. Nie wiedziałam, co spotka mnie za każdym kolejnym zakrętem i to było najciekawsze. Takie błądzenie i kluczenie między uliczkami i skrytymi między nimi placami mogę polecić każdej osobie, która odwiedza Wenecję.

Od tłumów turystów można odpocząć również późnym popołudniem i wieczorem. Wówczas miasto opuszczają jednodniowe wycieczki, które są jego prawdziwym problemem. Na chwilę przed zachodem słońca nawet przy Canale Grande, czy na Placu Świętego Marka można się wyciszyć, posłuchać muzyki granej na żywo, a także skupić na wyjątkowym uroku tego miejsca.

Canale Grande na godzinę przed zachodem słońcaCzytaj też:
Przekleństwo najbardziej fotogenicznych miejsc świata. Pomyśl, zanim wrzucisz na insta

Źródło: WPROST.pl
 0

Czytaj także