Wojny ręcznikowe. Chorwacki burmistrz chce ukrócić irytujący trend. Grozi mandatami

Wojny ręcznikowe. Chorwacki burmistrz chce ukrócić irytujący trend. Grozi mandatami

Dodano: 
Plaża w miejscowości Baska w Chorwacji
Plaża w miejscowości Baska w Chorwacji Źródło: Flickr / Allie_Caulfield
W Polsce obserwujemy czasem, jak niektórzy spryciarze "rezerwują" sobie miejsca na plaży, rozbijając z samego rana swoje parawany. Za granicą istnieje podobna praktyka, polegająca na zostawieniu ręcznika. Burmistrz chorwackiej miejscowości Baska postanowił zawalczyć z tym zjawiskiem.

W wielu kurortach zajmowanie sobie miejsc na plaży czy przy basenie stało się przykrą plagą. To odpowiednik naszego rozkładania parawanu z rana, by wrócić po niego za kilka godzin. Są tacy, którzy specjalnie wstają skoro świt, byle tylko oznaczyć w ten sposób swój fragment plaży. Inni potrafią robić to nawet w nocy.

Chorwacka telewizja RTL pokazała materiał, który może być początkiem końca ręcznikowych wojen. Władze gminy Baska na chorwackiej wyspie Krk nie zgadzają się z podobnymi praktykami i zapowiadają karanie ich mandatami w wysokości nawet do 200 euro. Początkowo stróże prawa mają reagować łagodnie i stosować pouczenia, ale z czasem krnąbrni turyści mają na własnej skórze przekonać się o dolegliwości mandatu wystawionego w euro.

Ratownicy z Baski już wcześniej opracowali doraźną metodę radzenia sobie z ręcznikowymi „zaklepywaczami”. Codziennie rano spacerują wzdłuż miejscowych plaż i zbierają ręczniki porzucone przez cwanych turystów. Oczywiście pomysłowi wczasowicze zostawiają też inne fanty: leżaki, poduszki, koce. Wszystko to trafia do odległej o kilka kilometrów bazy ratowników, skąd ludzie muszą samodzielnie odebrać porzucone przedmioty. Najdziwniejsze, że wielu nigdy nie zgłasza się po swoje rzeczy.

Czytaj też:
Chcieli zabrać na pamiątkę piasek z plaży. Teraz zapłacą 3 tysiące euro mandatu

Źródło: Rzeczpospolita
 0

Czytaj także