Kuriozalna sytuacja na Lotnisku Chopina. Służby zabrały dziecku zabawkę

Kuriozalna sytuacja na Lotnisku Chopina. Służby zabrały dziecku zabawkę

Dodano: 
Turyści na lotnisku
Turyści na lotnisku Źródło: WPROST.pl / Klaudia Zawistowska
Na Lotnisku Chopina doszło do sytuacji, która odbiła się w sieci szerokim echem. Podczas kontroli bezpieczeństwa służby zabrały dziecku zabawkę przypominającą pistolet. Ojciec młodego pasażera nagłośnił sprawę, a przedstawiciele portu tłumaczą się w mediach społecznościowych.

Pasażerowie samolotów są bardzo kreatywni w znajdowaniu sposobów na to, aby zabrać ze sobą na pokład niedozwolone rzeczy. Przepisy ściśle regulują to, co można przewozić podczas rejsu, ale niektórzy starają się to obejść. Jakiś czas temu pewien mężczyzna chciał wejść do samolotu z lalką Barbie, która tak naprawdę okazała się zestawem ostrych narzędzi. Wystarczyło odczepić jej dolną część, aby naszym oczom ukazał się m.in. scyzoryk. Strażnicy szybko wykryli oszustwo i pasażer musiał zostawić swoją „towarzyszkę” na lotnisku. Nie zawsze jednak tego typu interwencja służb jest słuszna.

Na Lotnisku Chopina doszło w ostatnich dniach do sytuacji, która zelektryzowała środowisko pasażerskie. Pewien młody podróżnik chciał zabrać ze sobą na pokład zabawkę – plastikowy pistolet w kształcie krokodyla. Funkcjonariusze nie pozwolili mu jednak wejść do samolotu z takim gadżetem. Sprawę nagłośnił ojciec dziecka, a port lotniczy się z tego tłumaczy.

Służby zabrały dziecku zabawkę na Lotnisku Chopina

Podczas kontroli bezpieczeństwa na Lotnisku Chopina strażnicy wyjęli z bagażu podręcznego zabawkę w postaci pistoletu i zabrali ją dziecku. Sytuacja ta sprawiła, że 4-letni chłopiec się rozpłakał, a jego rodzica wprawiła w osłupienie. Postanowił on nagłośnić sytuację w mediach społecznościowych.

„Dinozaury są zbyt niebezpieczne, aby zabrać je na pokład. Gratulacje dla Lotniska Chopina. Płaczący 4-latek o 6 rano pozdrawia” – napisał mężczyzna pod zdjeciem pistoletu-krokodyla i oznaczył Lotnisko Chopina.

Przedstawiciele portu postanowili zabrać głos w tej sprawie.

„Szanowni Państwo, zasady są jasne – na pokład samolotu nie można wnieść nic, co przypomina broń. O ile podczas kontroli dokładnie sprawdzimy, co to jest, o tyle na wysokości 10 kilometrów nikt nie będzie analizować, czy to zabawka, czy prawdziwa broń stylizowana na zabawkę – przepisy są jasne. Przepisy są dla wspólnego bezpieczeństwa. Przykro nam z powodu płaczu dzieci, których zabawki mogą zostać niedopuszczone do lotu, ale te przepisy są również dla ich bezpieczeństwa” – napisano na oficjalnym koncie Lotniska Chopina.

W sieci zawrzało

Post błyskawicznie rozszedł się po sieci – krąży na Instagramie czy na Facebooku. Internauci masowo komentują tę sytuację. Część osób uważa ją za kuriozalną, ale część zgadza się z postępowaniem pracowników kontroli bezpieczeństwa.

„Do czego ten pistolet miał służyć? Żeby porwać samolot? Nie pamiętam by były doniesienia o porwaniach w kilkunastu ostatnich latach”..., „Jeśli lotnisko sprawdziło ze to zabawka to znaczy ze pasażerowie i załoga lotu są bezpieczni. Gdzie tu logika?”, „No i bardzo dobrze. Brawa dla pracowników. Nie można było zabrać innej zabawki tylko pistolet?”, „Brawo za profesjonalizm. Każdy podróżny powinien znać przepisy” – pisali.

A wy po której stronie się opowiadacie?

Czytaj też:
Podczas urlopu popełnili błąd. Kara wyniosła 8400 zł, a mogło być gorzej
Czytaj też:
Alarm bombowy na polskim lotnisku. Na jednej akcji się nie skończyło

Opracowała:
Źródło: fly4free.pl