Znany polski ośrodek nie otworzy się na zimę. To pierwsza taka sytuacja od 35 lat

Znany polski ośrodek nie otworzy się na zimę. To pierwsza taka sytuacja od 35 lat

Dodano: 
Wisła
Wisła Źródło: Shutterstock / Daniel Jedzura
Polscy narciarze nie będą zadowoleni. Znany ośrodek w Beskidzie Śląskim jednak nie otworzy się tej zimy.

Rozpoczęty właśnie sezon będzie pierwszym od ponad trzech dekad, w którym narciarze nie będą mogli suszować w ośrodku ON Stożek w Wiśle. Jak przekazalał właściciel centrum narciarskiego w rozmowie z Gazetą Wyborczą, po 35 latach działalności przyszedł czas na odpoczynek i emeryturę. „Ośrodek został wystawiony na sprzedaż. Cena: 2 mln 900 tys. zł. Kupić można cały kompleks z wyciągiem krzesełkowym, talerzykowymi, infrastrukturą gastronomiczną, noclegową i serwisowo-szkoleniową” – czytamy.

Ośrodek narciarski w Wiśle nie działa

Właściel ON Stożek w Wiśle wystawił obiekt na sprzedaż. Jak czytamy na stronie internetowej obiektu, ośrodek nie będzie czynny w sezonie 2025/ 2026. Zamknięta pozostaje także kolej linowa. „To fatalna wiadomość dla narciarzy” – pisze Gazeta Wyborcza i wyjaśnia, że miejsce ma długą i barwną historię. Na nartach jeździło się tu już przed II woją światową, a w 2004 roku to właśnie tutaj powstał pierwszy Wiśle wyciąg krzesełkowy. Wówczas niewielki ośrodek zaczął konkurować nawet ze Szczyrkiem.

Nic dziwnego, że narciarze polubili to miejsce i czekali również na tegoroczne otwarcie sezonu. Nagle, kilka dni temu, właściciel niespodziewanie poinformował o zamknięciu. „Mam za sobą 35 lat zim bez dnia wolnego, czas odpocząć, przejść na emeryturę” – mówiw rozmowie z Gazetą Wyborczą Witold Pruski.

ON Stożek wystawiony na sprzedaż

Ośrodek wraz z wyciągami i zapleczem gastronomicznym i noclegowym można obecnie nabyć za 900 tysięcy złotych. Nie wiadomo jednak w jakim czasie i czy w ogóle uda się znaleźć chętnego. Witold Pruski zapewnia, że jeśli do wiosny nie znajdzie kupca, ponownie uruchomi kolejkę – ON Stożek to miejsce popularne także poza sezonem zimowym. Wtedy z wyciągów korzystają odwiedzający Beskid Śląski turyści piesi i rowerzyści. „Ruch turystyczny w zeszłym roku mieliśmy w zasadzie aż do końca listopada” – dodaje właściciel.

Czytaj też:
Tak Polacy rezerwują kolejkę na stoku. Internauci nie mają litości
Czytaj też:
W tym ośrodku narciarskim każdy jeździ za darmo. „Finansowo ma to sens”

Opracowała:
Źródło: wyborcza.pl/bielskobiala.naszemiasto.pl