4 ataki rekinów w ciągu 48 godzin. Dziesiątki lubianych plaż zamknięto

4 ataki rekinów w ciągu 48 godzin. Dziesiątki lubianych plaż zamknięto

Dodano: 
Plaża w Sydney
Plaża w Sydney Źródło: Shutterstock
Relaks na znanych plażach skończył się nieprzyjemnie dla tak wielu osób, że podjęto specjalne kroki. Wszystkiemu winne są rekiny, które coraz śmielej podpływają do ludzi.

Sytuacja ma miejsce w Sydney w Australii. Do częstych ataków rekinów zaczęło dochodzić na wschodnim wybrzeżu, a wypadki odnotowano dzień po dniu. Szalę goryczy przelał incydent, do którego doszło 20 stycznia – surfer trafił do szpitala po krwawych ugryzieniach. Wtedy zdecydowano zamknąć dziesiątki plaż.

Rekiny przejęły plażę

Zamknięto plaże wzdłuż wschodniego wybrzeża Australii, mowa o tych wokół Port Macquarie, około 400 km na północ od Sydney czy w Northern Beacheso. To miasto portowe przyciąga turystów i mieszkańców, zwłaszcza teraz, gdy na kontynencie panuje pełnia lata. W wodzie wypoczywali m.in. surferzy, jednak rekiny szybko przejęły terytorium. Eksperci odradzają kąpieli i proszą o stosowanie się do zakazów. Odwołano m.in. zawody Big Swim na Whale Beach zaplanowane na 25 stycznia, co stało się dopiero drugi raz od 52 lat.

„Jeśli myślisz o pływaniu, pomyśl o pójściu na basen, ponieważ na tym etapie ostrzegamy, że plaże są niebezpieczne” – przekazał 20 stycznia reporterom Steven Pearce, dyrektor naczelny Surf Life Saving New South Wales (NSW).

Tylko w przeciągu dwóch dni doszło do czterech ataków rekinów na człowieka. Zaczęło się od pogryzienia surfującego 20-latka, do czego doszło na plaży Manly w Sydney. Mężczyzna stracił przytomność i konieczna była natychmiastowa pomoc – do szpitala trafił w stanie krytycznym. To samo spotkałoby 10-latka, którego rekin strącił z deski i ją pogryzł – dziecko cudem uniknęło obrażeń. Kolejnego dnia inny chłopiec nie miał tyle szczęścia i trafił do szpitala w bardzo złym stanie.

Dlaczego rekiny atakują ludzi?

Eksperci zapewniają, że liczne ataki spowodowane są warunkami atmosferycznymi panującymi w Sydney. Kilka dni temu dochodziło tam do ulewnych deszczy, które zalały m.in. port i plaże. Te warunki sprawiły, że woda w oceanie stała się mętna i przyciągnęła m.in. żarłaczy tępogłowych – wspomniany gatunek podejrzany jest o serię pogryzień i uchodzi za jeden z najbardziej niebezpiecznych.

Choć rekiny często uznawane są za osobniki unikające ludzi, bywają dla nich zagrożeniem. Często atakują, myląc człowieka z fokami, ale czasem też z ciekawości lub z poczucia zagrożenia. Teraz mętna woda utrudnia im widoczność, co może sprawiać, że częściej przypadkiem zderzą się z człowiekiem.

Według danych organizacji ochrony przyrody, w Australii dochodzi do około 20 ataków rekinów rocznie, z czego mniej niż trzy kończą się śmiercią. Niektórzy zwracają jenak uwagę, że liczba ataków regularnie rośnie.

Czytaj też:
Niebezpieczeństwo na plaży w Egipcie. Drapieżna ryba zaatakowała turystę
Czytaj też:
„Osy morskie” są śmiertelnie niebezpieczne. Użądlenie może zabić w kilka minut

Opracowała:
Źródło: theguardian.com/reuters.com