Młodzież z Dolnośląskiego Zespołu Szkół w Karpaczu wyjechała na wycieczkę do Egiptu po rozpoczęciu konfliktu na Bliskim Wschodzie. Jak tłumaczyła dyrektorka placówki, powodów do odwołania wyjazdu 30-osobowej grupy nie było. „Realnego zagrożenia dla uczniów nie ma. Dzwoniłam między innymi do Ministerstwa Spraw Zagranicznych i do każdego z rodziców, pytając o ten wyjazd” – deklarowała Bogusława Kozłowska.
Teraz głos w sprawie w rozmowie z Gazetą Wyborczą zabrał ojciec jednej z uczennic.Dyrektorka zgodziła się na wyjazd, jedna osoba protestowała
28 lutego siły Izraela i Stanów Zjednoczonych rozpoczęły naloty na cele w Iranie. Teheran odpowiedział uderzeniem rakietowym wymierzonym w Izrael oraz amerykańskie obiekty wojskowe znajdujące się w Kuwejcie, Katarze, Bahrajnie i Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Choć Egipt od tego czasu pozostaje poza strefą konfliktu, rosną obawy dotyczące tego, jak sytuacja będzie wyglądać w najbliższych dniach i tygodniach.
Mimo wybuchu wojny na Bliskim Wschodzie, do Egiptu poleciała wycieczka szkolna z Dolnego Śląska. To grupa 30 osób wraz z opiekunami z Dolnośląskiego Zespołu Szkół w Karpaczu. „Dzwoniłam między innymi do Ministerstwa Spraw Zagranicznych i do każdego z rodziców, pytając o ten wyjazd. Nikt, oprócz jednego pana, nie zgłaszał mi jakichkolwiek wątpliwości w związku tym wyjazdem” – mówiła dyrektorka szkoły w pierwszych dniach marcach.
Ojciec uczennicy ma zastrzeżenia
Jak pisze Gazeta Wyborcza, w samolocie do Egiptu znalazła się również córka pana Tomasza, która na co dzień mieszka z mamą. Mężczyzna od początku pojawienia się planów wyjazdu zgłaszał zastrzeżenia co do kierunku i ceny wycieczki, jednak ostatecznie wyraził zgodę na wyjazd uczennicy. Niepokój powrócił, gdy na Bliskim Wschodzie rozpoczęły się wybuchy. „Korespondowałem i rozmawiałem w tej sprawie z panią dyrektor. Powiedziała, że dzwoniła do MSZ i że absolutnie nie mają żadnych obaw co do wyjazdu. Nie umiała jednak powiedzieć, z kim rozmawiała” – mówi dla Gazety Wyborczej. „Nie rozumiem tej decyzji. MSZ ostrzega, że sytuacja jest tam absolutnie nieprzewidywalna” – dodaje. Mężczyzna mówi, że zadzwonił do resortu ze szkoły w dniu wyjazdu dzieci, w obecności dyrektorki.
Według jego relacji, odpowiedź Ministerstwa wyraźnie sugerowała, by do Egiptu nie jechać. Tymczasem Maciej Wiewiór, rzecznik MSZ, uspokaja. „Bardzo proszę, żebyśmy nie siali paniki wśród ludzi, którzy chcą normalnie odpocząć. Bo w wielu miejscach nadal można normalnie pojechać, odpocząć i wrócić” – powiedział w czwartek podczas briefingu dla dziennikarzy.
Czytaj też:
Selfie w strefie wojny? Nierozsądni turyści zmuszają MSZ do działaniaCzytaj też:
LOT wyśle samoloty po Polaków. Ujawniono szczegóły
