„Polska Egipcjanka” ujawnia kulisy wakacji Polaków. Jedna rzecz wciąż nas zdradza

„Polska Egipcjanka” ujawnia kulisy wakacji Polaków. Jedna rzecz wciąż nas zdradza

Dodano: 
„Polska Egipcjanka” opowiada o życiu w Egipcie
„Polska Egipcjanka” opowiada o życiu w Egipcie Źródło: Shutterstock / Instagram
Dla milionów Polaków Egipt jawi się jako wakacyjny raj. Dla Marty, znanej w sieci jako „Polska Egipcjanka”, to codzienność od ponad 20 lat. Influencerka uchyla rąbka tajemnicy i opowiada o kraju, który wciąż dla wielu jest egzotyczny. Wyjaśnia, dlaczego niektóre Europejki szukają tutaj „swojego Mohameda”.

Marta w rozmowie z Onetem wyjaśnia, że mieszka w Egipcie od tak wielu lat – pracując jako przewodniczka, instruktorka, rezydentka czy organizatorka wycieczek – więc za namową przyjaciółki uznała, że warto podzielić się swoją wiedzą. Jak zaznacza, chciała pokazać Egipt od innej, „nieturystycznej strony”.

Skąd nick? – Polska Egipcjanka nawiązuje do tego, że mam tatę Egipcjanina i mamę Polkę. Urodziłam się w Polsce, ale wychowałam częściowo w tej kulturze, więc znam ją od podszewki. Zgadzam się z tym, że Egipt ma dużo minusów, ale ma też bardzo dużo plusów – mówiła. – Wygląd mam egipski, ale głowę polską. Czasem jestem zbyt otwarta i europejska jak na Egipcjankę, a czasem jestem zbyt egipska jak na Polkę. Nie pasuję ani tu, ani tu, więc stawiam po prostu na bycie sobą – stwierdziła influencerka.

Polacy na wakacjach w Egipcie. „Powinni zostawiać napiwek”

Jednym z tematów, jakie zostały poruszone podczas rozmowy była kwestia Polaków na wakacjach w Egipcie. Marta porównała współczesne czasy do lat 2000. – 20 lat temu w ogóle turyści nie wiedzieli, czego chcą od nich lokalni, ale to się zaczęło zmieniać – mówiła wyjaśniając, że niegdyś Polacy bywali zaskoczeni otwartością Egipcjan, ich zagadywaniem czy chaosem na ulicach. – Social media i więcej podróży po świecie sprawiły, że Polacy stali się bardziej otwarci. Jednak mimo tego pozostała grupa osób, które uważają, że Egipcjanie to „brudasy”, a w kraju jest „syf”. I co ciekawe… nadal tu przyjeżdżają. Mimo tego. Bo jest tanio – wyznała.

Influencerka odniosła się również do tematu związanego z dawaniem napiwków. Jak się okazuje, w Egipcie jest to normą – napiwki dostają fryzjerzy, pomoc na stacjach benzynowych czy osoby pomagające zaparkować. Z jej relacji wynika, że Polacy nie są przyzwyczajeni do płacenia małych, dodatkowych kwot – i są z tego znani.

– Turysta zawsze tak naprawdę powinien tu zostawić napiwek. A niestety Polacy nie są do tego przyzwyczajeni. Co ciekawe, nie dotyczy to hoteli, bo tu wiemy, jak się zachować. Ale na przykład przewodnikowi na wycieczce też powinno się dać napiwek. Kiedyś się śmialiśmy z tego w Egipcie, że jak Polacy wysiadają z autokaru, to podadzą rękę przewodnikowi w ramach docenienia. A Egipcjanie woleliby dolara zamiast uścisku dłoni – opowiadała dodając, że do Polaków przylgnęła łatka, że „napiwku nie będzie”.

– A Egipcjanie na takim drobnym napiwku od każdego z autokaru mogliby naprawdę sporo uzbierać. Wyobraź sobie, że każda z 40 osób zostawiłaby dolara. Dla takiego kierowcy, który jeździł z turystami cały dzień, to świetny dodatkowy zarobek – podkreśliła.

Polki przyjeżdżają poznać „swojego Mohameda”?

Influencerka została zapytana również o kwestię kobiet, które mają przyjeżdżać do Egiptu w celach typowo matrymonialnych, by poznać przystojnego, egipskiego mężczyznę. „Polska Egipcjanka” przyznała, że w krążących plotka jest dużo prawdy.

– Temat rzeka. I to sama prawda. A co najbardziej mnie zadziwia? Że wszyscy o tym mówią, dużo się o tym pisze, powstało sporo filmów na ten temat, a Europejki nadal wierzą, że „ich Mohamed jest inny”... To jest niesamowite, że Egipcjanie potrafią oczarować te Europejki w 30 sekund, jeśli chcą. Jeśli zarzucą na ciebie sieć, nie uciekniesz – podkreśla.

Jej zdaniem dla Europejek atrakcyjna jest ekspresja Egipcjan, obrzucanie komplementami i szarmanckie i opiekuńcze zachowania. – Nie oszukujmy się, zawsze poczujesz się trochę dowartościowana, jeśli ktoś zainteresuje się tobą w taki sposób. I pomimo tego, że wydaje nam się, że już wiemy wszystko na ten temat, niby wiemy, jak to się skończy, Ahmed będzie nieustępliwy tak, że w pewnym momencie zaczynamy myśleć, że może on jest inny – mówi dodając, że gdy w głowie zainteresowanej zapala się czerwona lampka, najczęściej jest już za późno.

Influencerka tłumaczy, że zainteresowanie Egipcjan Europejkami wynika nie tylko z ich urody, ale i chęci polepszenia statusu finansowego czy znalezienia sponsorki.

– Ile razy słyszałam, jak Europejki się litują nad tymi Egipcjanami, bo oni tacy biedni. Najśmieszniejsze, co przeczytałam na Facebooku, to opowieść Polki, która kupiła Egipcjaninowi skuter, żeby biedny nie musiał busem do pracy dojeżdżać. (…) Oczywiście później okazało się, że ma żonę, dzieci… Zdarza się też, że taki Ahmed w pewnym momencie zaczyna zauważać, że już nie wyciągnie z Europejki więcej pieniędzy. I wtedy zaczyna się nieodbieranie telefonów, tłumaczenie się, że brakuje czasu i kontakt się urywa – dodaje podkreślając jednocześnie, że w Egipcie mimo wszystko da się znaleźć prawdziwą miłość.

Czytaj też:
Rosjanka przeprowadziła się do Polski. To ją najbardziej zaskoczyło. „Szok”
Czytaj też:
Polacy podbili hiszpański kurort. Efekt Lewandowskiego i Maty

Opracowała:
Źródło: Onet.pl