Kryzys gospodarczy i przerwy w dostawach prądu na Kubie odstraszają turystów od podróży na tę wyspę. Inni nie mogą na nią dotrzeć, nawet gdyby chcieli. Blokada paliwowa z powodu działań administracji Donalda Trumpa pozbawiła linie lotnicze możliwości tankowania, co w lutym spowodowało wycofanie się operatorów wycieczek zorganizowanych z Kanady, Hiszpanii i Rosji, a także wielu regularnych linii lotniczych. Guardian informuje, że gdy w lutym ostatni turyści odjeżdżali na lotnisko, niektórzy pracownicy hoteli płakali.
Załamanie na Kubie
Dane Narodowego Urzędu Statystyki i Informacji Kuby (ONEI) nie zostawiają złudzeń. W okresie od stycznia do kwietnia 2026 r. największe państwo na Karaibach przyjęło zaledwie 328 608 turystów zagranicznych, co stanowi spadek o 55,8 proc. w porównaniu z tym samym okresem w 2025 r. Największą liczbę turystów stanowili Kanadyjczycy, a za nimi uplasowali się: Kubańczycy mieszkający poza granicami kraju (46,1 tys.) oraz Amerykanie i Rosjanie, po 21 tysięcy.
Niektórzy nie boją się problemów. Guardian spotkał tam w maju parę emerytowanych prawników z Miami, przeciwników polityki Donalda Trumpa. Przyjechali na dziesięciodniowe wakacje. „Byliśmy już raz i trochę zwiedziliśmy, uwielbiamy Kubę” – powiedział Marc Bender.
Turystyka lokomotywą dla gospodarki
CBC przypomina, że przed pandemią turystyka stanowiła 10 procent całkowitego PKB kraju. W 2017 roku odnotowano rekordową liczbę noclegów, co przyniosło gospodarce kraju 3,3 mld dolarów amerykańskich.
Według profesora Paolo Spadoniego z Augusta University szanse Kuby na przetrwanie bez sprawnie funkcjonującej branży turystycznej są obecnie „bardzo nikłe”. Wydatki w hotelach, ośrodkach wypoczynkowych i restauracjach, stanowią główne źródło płynności finansowej dla gospodarki w opłakanym stanie. W rozmowie z CBC zauważył, że brak tego źródła dochodów będzie miał na nią potężny wpływ.
Czytaj też:
Kryzys na popularnej wyspie. Polak: To bardzo zły moment na wycieczkę Czytaj też:
Chaos na rajskiej wyspie. Brak lotów to dopiero początek
