Za kilka tygodni oficjalnie rozpoczną się wakacje, a polskie rodziny wyruszą w trasę. Część będzie przemieszczała się do celu pociągami. Nie wszyscy pasażerowie są jednak bezproblemowi, o czym opowiedziało dwoje konduktorów PKP Intercity w rozmowie z portalem RadioZET.pl.
Tacy pasażerowie to zmora polskich pociągów. „Nikt się do tego nie przyznawał”
„W dniach przy większej frekwencji podróżni wykupują miejsca z rowerem byle siedzieć. Spora część pociągów wagonowych posiada wagon typu Combo, w którym jest 6 haków rowerowych. Natomiast w ostatnim czasie był przypadek: 6 miejsc sprzedanych (i 6 rowerów jechało). W trakcie pojawił się siódmy rower. Nikt się do niego nie przyznawał. Ostatecznie konduktor znalazł zainteresowanego, który chował się w toalecie” – opisał sytuację jeden z konduktorów.
„Nie posiadał on biletu na przejazd, jak i na rower. W związku z tym musiał opłacić je wraz z dodatkowymi opłatami. Ponadto w związku ze stworzonym zagrożeniem opuścił pociąg na najbliższej stacji” – relacjonował.
Konduktorzy opowiedzieli również o sytuacji, która miała miejsce w okresie świątecznym w pociągu Intercity Piast. Podróż zakłócał pijany pasażer. „Wsiedliśmy do pociągu relacji Kraków Główny – Gdynia Główna na dworcu Poznań Główny. Dojechaliśmy do Gniezna, gdzie trzeba było wzywać służby do podróżnego pod wpływem alkoholu. Nie było już z nim żadnego kontaktu. Upił się podczas podróży, pijąc piwo w wagonie barowym. Wezwany na miejsce patrol policji przejął podróżnego i zabrał go na izbę wytrzeźwień” – opisali zdarzenie.
Jeden z konduktorów podkreślił, że mimo że zdarzają się tego typu przypadki, zdecydowana większość podróżnych nie wywołuje trudnych sytuacji. – W moim przypadku 90 proc. pasażerów jest bezproblemowych – powiedział pracownik PKP Intercity.
Czytaj też:
Kosztuje tyle co Pendolino, a jeździsz miesiąc. Ten wakacyjny bilet będzie hitemCzytaj też:
Pociągi wracają do polskiego miasta po 33 latach. Wysyp biletów za 1 zł
