Turcja pozostaje jednym z najchętniej wybieranych kierunków wakacyjnych przez Polaków. Mimo napiętej sytuacji na Bliskim Wschodzie, pierwsza połowa 2026 roku przyniosła tylko niewielki spadek liczby zagranicznych turystów odwiedzających ten kraj. Najnowsze dane pokazują, że w ciągu sześciu miesięcy Turcję odwiedziło ponad 659 tys. osób z Polski, czyli o ponad 40 tys. osób mniej niż w pierwszej połowie 2025 roku. Ciekawie wyglądają także dane dotyczące długości pobytów.
Turcja notuje niewielki spadek
Podczas niedawnej konferencji prasowej w Stambule minister kultury i turystyki Turcji Mehmet Nuri Ersoy przedstawił podsumowanie pierwszego półrocza 2026 roku. Od początku stycznia do końca czerwca kraj odwiedziło 25,8 mln zagranicznych turystów. To nieco mniej niż rok wcześniej, kiedy w analogicznym okresie odnotowano 26,4 mln przyjazdów.
Jak wyjaśnił minister, wpływ na wyniki miała przede wszystkim napięta sytuacja geopolityczna na Bliskim Wschodzie. Choć Turcja nie była stroną konfliktu, a jej lotniska i linie lotnicze działały bez zakłóceń, zamknięcie części przestrzeni powietrznej w regionie ograniczyło ruch turystyczny i przełożyło się na mniejszy popyt. „Drugą połowę roku rozpoczęliśmy jednak na silnej pozycji, a obecne prognozy wskazują, że kolejne miesiące przyniosą wyraźną poprawę wyników” – zapewnił Mehmet Nuri Ersoy.
To nie jest kraj na krótki wyjazd
Turcja nie kojarzy się z kierunkiem na city break. Oczywiście turyści bardzo chętnie odwiedzają Stambuł czy Izmir, ale wciąż dominują przede wszystkim długie wyjazdy urlopowe, w których największą atrakcją jest wypoczynek nad morzem. Według danych udostępnionych przez Biura Radcy ds. Kultury i Informacji Ambasady Turcji w Polsce, średnia długość pobytu w Turcji wzrosła o 0,5 proc. i wynosi obecnie 10,01 nocy. Turcji udało się utrzymać przychody z turystyki na poziomie ubiegłego roku, zamykając pierwsze półrocze wynikiem 25,8 mld dolarów.
Czytaj też:
Polacy narzekają na drogie restauracje i hotele. Tak wypadamy na tle Europy Czytaj też:
Polskie miasto na liście najbardziej niedocenianych. „Alternatywa dla Pragi i Wiednia”
