Od dziś Tatrzański Park Narodowy rozpoczyna pilotaż przewozów konnych na skróconej trasie do Morskiego Oka.
Trasa wozów konnych do Morskiego Oka
Aktualnie wozy kursują z Palenicy Białczańskiej do Włosienicy na odcinku liczącym ok. 6,9 km. W czasie pilotażu będą kończyć kurs przy Wodogrzmotach Mickiewicza, po przejechaniu ok. 2,9 km. Oznacza to skrócenie odcinka pracy koni o około 4 km, czyli o ponad połowę.
Jest to element stopniowej reorganizacji transportu na drodze do Morskiego Oka. Konie będą ciągnąć wozy z turystami na krótszym i łagodniejszym odcinku Palenica Białczańska–Wodogrzmoty Mickiewicza. „Znikną z najbardziej stromej, najtrudniejszej części trasy” – podkreślała minister klimatu i środowiska Paulina Hennig-Kloska.
Docelowo dalsza część trasy do Włosienicy ma być obsługiwana przez transport elektryczny. „Gazeta Krakowska” pisze, że TPN nie dysponuje wystarczającą ilością busów elektrycznych, by wyznaczyć kurs z Wodogrzmotów na Włosienicę. Na razie park ma cztery e-busy, ale flota ma być zwiększona do 20.
Dlatego od września, po skorzystaniu z przejazdu fasiągiem, wielu turystów pokona odcinek z Wodogrzmotów Mickiewicza do Morskiego Oka na piechotę (6 km w jedną stronę, około godziny marszu normalnym tempem).
Obrońcy praw zwierząt przeciwni pracy koni
Kursowanie wozów konnych na trasie do Morskie Oka od lat budzi ogromne emocje wśród turystów i obrońców praw zwierząt. Regularnie odbywają się tam protesty przeciwników tej formy transportu, którą uznają za archaiczną. Głównym argumentem jest przeciążenie i wyczerpanie zwierząt. Starosta tatrzański Andrzej Skupień odrzuca jednak możliwość całkowitej rezygnacji z kursowania fasiągów.
Kierunek zmian na najpopularniejszej tatrzańskiej trasie został wypracowany po wielomiesięcznych rozmowach z udziałem Tatrzańskiego Parku Narodowego, Ministerstwa Klimatu i Środowiska, Powiatu Tatrzańskiego, Gminy Bukowina Tatrzańska oraz Stowarzyszenia Przewoźników do Morskiego Oka.
Czytaj też:
W Tatrach zawrzało po zdjęciu turysty. „Czy naprawdę warto?” Czytaj też:
Karta miała ułatwić pobyt w Zakopanem. Turyści nie chcą z niej korzystać
