To kraj bez podatków i z największym na świecie pałacem. Polacy nie potrzebują wizy, żeby tu wjechać

To kraj bez podatków i z największym na świecie pałacem. Polacy nie potrzebują wizy, żeby tu wjechać

Dodano: 
Pałac Sułtana w Brunei
Pałac Sułtana w Brunei Źródło: Shutterstock
Wielu jeszcze o nim nie słyszało. W tym państwie mieszkają słynne nosacze i tylko pół miliona ludzi. Tajemnice skrywa słynny pałac ukryty za drzewami.

W pałacu sułtana czeka na nas 200 000 metrów kwadratowych przepychu. Znajdziemy tu 257 łazienek w złocie i 7000 tysięcy samochodów o wartości 5 miliardów dolarów w 110 oddzielnych garażach. Pałac Istana Nurul Iman ma też 564 żyrandole, 51 000 żarówek, 44 klatki schodowe i 18 wind. Rekordowy obiekt jest, obok meczetu Omara Alego Saifuddiena, symbolem niewielkiego Sułtanatu Brunei położonego na północnym wybrzeżu wyspy Borneo. To tu mieszkańcy nie muszą płacić podatków, a wizyty u lekarzy i tak są darmowe. Jedno z najbogatszych państw na świecie ma także swoją ciemniejszą stronę.

instagram

Bogaty sułtan i nieco mniej bogaci mieszkańcy

Sułtan Hassanal Bolkiah jest uznawany za jednego z najzamożniejszych władców na globie. W okresie do 1980 roku był nawet klasyfikowany jako najbogatszy żyjący człowiek. Według doniesień Business Insider, majątek Hasnala Bolkia przekracza 20 miliardów dolarów, a głównym źródłem jego dochodów są rezerwy ropy naftowej i gazu ziemnego. Poddani sułtana mają dostęp do bezpłatnej opieki zdrowotnej, bezpłatnej edukacji, a za litr benzyny płacą symboliczną złotówkę. Taniej może być tylko w Wenezueli.

Mieszkaniec Brunei nie musi płacić ani podatku dochodowego, ani podatku VAT (oba wynoszą 0 proc.). Jednak obcokrajowcy, którzy chcieliby tam zamieszkać, będą musieli oddać 20 procent swojego wynagrodzenia. „Obywatele polscy mogą przebywać w Brunei bez wizy do 90 dni” – czytamy na stronie polskiego MSZ. Od Europejczyków nie są wymagane szczepienia, a poziom opieki zdrowotnej jest bardzo wysoki. Turystów zainteresują lasy deszczowe, z parkiem narodowym Ulu Temburong na czele. Znany jako „zielony klejnot Brunei” zachował dżunglę w nienaruszonym stanie. To tu spotkać możemy słynnego nosacza sundajskiego, bohatera memów sprzed dekady. Brunei jest na tyle bogate, że nie musiało wycinać swoich lasów. W rezerwacie Ulu Temburong, podróżując jedynie przy pomocy łódki, z perspektywy rzeki możemy dostrzec złote kopuły rezydencji sułtana. Wejście do Istana Nurul Iman jest możliwe tylko dla wiernych w okresie ramadanu.

instagram

Jedno z najsurowszych praw na świecie

Brunei to nie kraj mlekiem i miodem płynący. Za fasadą bogactwa kryje się perfekcyjnie działający aparat kontroli obywateli z władzą w rękach jednego człowieka. Za posiadanie narkotyków grozi kara śmierci, a w miejscach publicznych obowiązuje całkowity zakaz spożywania alkoholu karany więzieniem. Związki pomiędzy osobami tej samej płci karane są chłostą lub ukamienowaniem. Turyści, którzy chcą wynająć wspólny pokój w hotelu, a nie są małżeństwem, powinni zadzwonić do obiektu i sprawdzić, czy będzie to możliwe.

Wzmocnione w 2019 roku prawo Szariatu znacznie zawęża obszar życia i wolności obywateli i turystów, wobec których również jest stosowane. To monarchia absolutna, gdzie od 1962 roku obowiązuje stan wyjątkowy, dający Sułtanowi prawo do władzy niepodważalnej. Nielegalne jest Boże Narodzenie i chociaż chrześcijanie mogą uczęszczać do kościoła i świętować prywatnie, powinni powiadomić o tym władze. Za zbyt otwarte celebrowanie (np. wywieszanie przydomowych dekoracji) grozi pięć lat więzienia lub grzywna w wysokości blisko 30 tys. dolarów.

Czytaj też:
Byłam na wyspach, które toną. To egzotyczny raj bez prądu i internetu
Czytaj też:
To tu Polacy jeżdżą na egzotyczne wakacje. Ten kraj króluje drugi rok z rzędu

Źródło: www.guinnessworldrecords.com/ www.indiatimes.com/businessinsider.com/theculturetrip.com