W niedzielę 17 listopada około godziny 11 czasu lokalnego na lotnisku w Kolwezi w Demokratycznej Republice Konga doszło do niebezpiecznego wypadku, który omal nie skończył się poważną katastrofą. Samolot czarterowy linii Airjet Angola, na którego pokładzie znajdował się m.in. minister górnictwa Demokratycznej Republiki Konga wraz z delegacją, przyziemił przed wydzieloną strefą pasa do lądowania, co spowodowało załamanie się podwozia głównego. Maszynę szybko opanował ogień, a pasażerowie zostali ewakuowani.
Wypadek samolotu w Demokratycznej Republice Kongo
Na lotnisku w Kolwezi doszło do wypadku rządowego samolotu. Wyczarterowany embraer ERJ-145, który w niedzielę 17 listopada transportował odpowiedzialnego za nadzór nad kopalniami ministra Louisa Watuma Kabamba i jego delegację, miał poważne problemy przy lądowaniu.
Pilot maszyny nie trafił w próg pasa przeznaczonego do lądowania, i samolot przyziemił wcześniej, uszkadzając podwozie główne. „W momencie zatrzymania samolotu, w tylnej części samolotu pojawił się pożar, który szybko się rozprzestrzenił na całą maszynę” – pisze Rynek Lotniczy.
Jak widać na zamieszczonych w internecie filmach, po zatrzymaniu maszyny natychmiast rozpoczęto akcję ewakuacji. 26 pasażerów i 3 członków załogi bezpiecznie znalazło się w terminalu lotniska.
Incydent nie wpłynie na pracę ministerstwa
Minister górnictwa będzie kontynuował swoją misję w Kolwezi bez zakłóceń. Louis Watum Kabamba i jego pracownicy udali się w służbową podróż do prowincji Lualaba w celu koordynacji działań pomocowych po katastrofie górniczej w Kalondo, w której w ubiegłym tygodniu zginęły 32 osoby.
Na skutek zawalenia się części kopalni miedzi i kobaltu w niedzielę zginęło 70 osób. Teren kopalni miał być wówczas wyłączony z użytku z powodu ulewnych deszczy i ryzyka osuwisk.
Czytaj też:
Lot odwołany przez pijanych pasażerów. Turyści nie mogli wrócić do domuCzytaj też:
Katastrofa samolotu w USA. Śmierć członków załogi, ofiary na ziemi
