Skorzystał z noclegu przez Airbnb. Między poduszkami znalazł ukrytą kamerę

Skorzystał z noclegu przez Airbnb. Między poduszkami znalazł ukrytą kamerę

Dodano: 
Kamera w pokoju
Kamera w pokoju Źródło: Shutterstock
Choć Ian Timbrell nie pojechał na urlop po to, by stać się gwiazdą ukrytych kamer, to takie atrakcje zafundowali mu właściciele jego stancji oferowanej w ramach Airbnb. Po raz kolejny wyszło na jaw, jakie pułapki czekają na turystów w niektórych miejscach.

Przerażający incydent spotkał podróżnika z Cardiff. Ian Timbrell wybrał się do Aberystwyth w Walii, gdzie postanowił zarezerwować nocleg poprzez popularne Airbnb. Mowa o serwisie internetowym umożliwiający wynajem lokali od osób prywatnych. Takie opcje dostępne są na całym świecie i często pozwalają sporo zaoszczędzić. Niestety czasem wiąże się to też z niebezpieczeństwem. Młody Brytyjczyk przekonał się o tym na własnej skórze.

Ukryta kamera w pokoju. Turysta odkrył „niespodziankę”

Niezadowolony ze swojej opcji noclegowej mężczyzna podzielił się swą historią w mediach społecznościowych. W filmiku umieszczonym na platformie X, czyli wcześniejszym Twitterze, pokazał, co znalazł w wynajętym pokoju. Była to oczywiście kamera schowana skrzętnie między poduszkami sofy.

„Normalne czy dziwne? Mój Airbnb ma kamerę internetową obserwującą cały salon. Czy popełniłem błąd, odłączając ją? Wydaje mi się to ogromnym naruszeniem prywatności!” – pytał pod postem Ian.

twitter

Urządzenie było włączone i wcześniej przez cały czas rejestrowało, co robi. Niestety tego typu praktyka, choć nielegalna, czasem wykorzystywana jest przez gospodarzy. Za każdym razem, gdy turyści odkryją, że są śledzeni, reagują oburzeniem i rezygnują z wynajmu. Taki incydent przytrafił się m.in. parze z Chin, która miała spędzić miesiąc miody w Borneo.

Kamera zniechęciła turystę. Miał kłopoty

Choć to miała być tylko jedna spokojna noc w Aberystwyth, zamieniła się w koszmar. Mężczyzna wiedział, że nie zostanie w tym miejscu ani chwili dłużej i na ostatnią chwilę zmuszony był szukać czegoś innego. Nie było to łatwe i generowało nowe koszty, ale okazało się bezpieczniejsze niż nocowanie w pomieszczeniu z ukrytymi kamerami.

Sprawą zainteresował się m.in. brytyjski portal mirror.co.uk, który zwrócił się do rzecznika platformy Airbnb o skomentowanie incydentu. Ten odpowiedział na wszystko w następujący sposób: „Obecność i lokalizacja kamery zostały uwzględnione w opisie oferty, jednak rozumiemy, że gościowi się to nie spodobało. Klient nie skontaktował się z nami w tej sprawie. My dotarliśmy do niego w celu zaoferowania wsparcia, a właściciel zwrócił mu pełną kwotę”.

Czytaj też:
Wczasy w tych dwóch krajach będą najtańsze w 2024. Niewiele ponad 7 tysięcy zł za rodzinę
Czytaj też:
Pokazał dom, jaki wynajął na Airbnb. Wideo ma 750 tys. wyświetleń, internauci nie wierzą

Opracowała:
Źródło: Twitter@ Ian Timbrell/mirror.co.uk