Dziecięce marzenia o domku na drzewie często pozostają niespełnione. Niełatwo znaleźć odpowiedni konar, który utrzyma taki ciężar, a jeszcze trudniej natknąć się na wystarczająco uzdolnionego budowniczego. Co jednak powiecie na domek w drzewie? Tu sprawa jest jeszcze trudniejsza.
Domek w drzewie? Taka atrakcja jest pod Gliwicami
Okazuje się, że na taki nietypowy widok można natknąć się w Chudowie koło Gliwic. Znajduje się tam największa topola kanadyjska w Polsce, która zdolna jest pomieścić w swoim wnętrzu człowieka. Topola Tekla ma w obwodzie 7 metrów, a do jej wnętrza wstawiono krzesło dla gości. Wejścia strzegą charakterystyczne drzwi, a światło dzienne wpada przez małe okienko. Może nie o takich domkach pisał Tolkien, ale Hobbit lub dwa bez trudu by się tu odnalazł. „Magiczne drzewo” znajduje się zaledwie 25 minut jazdy samochodem od Katowic. Da się tam też dotrzeć rowerem w około 1,5 godziny.
– To jest ciekawa atrakcja. Na pewno przyciąga wiele dzieci. Najmłodszym kojarzy się z domem Kubusia Puchatka – mówił w programie „Czysta Polska” Mateusz Kurpa-Skaterla, kasztelan zamku w Chudowie. „Magiczne drzewo” nie jest bowiem jedyną atrakcją miejscowości. Z ruin odbudowano tutaj także średniowieczną warownię.
Jak dowiadujemy się z materiału Polsat News, jeszcze 40 lat temu w tej okolicy nie było podobnych ciekawostek. Fundacja ustanowiona w tym celu pomogła jednak stopniowo odtworzyć zamek. Wzniesiono mury, wieżę, naprawiono most. W budowli ulokowano nawet małe muzeum.
– Nie był to zamek ani królewski, ani książęcy, ani nawet kasztelański. Była to prywatna rezydencja. Husyci byli tutaj niedaleko. To oni są podejrzewani o podpalenie tego zamku – opowiadał Kurpa-Skaterla. Jak dodawał, historia obiektu sięga XVI wieku. Obecnie gości on różne festyny i średniowieczny jarmark.
Czytaj też:
Nowy wakacyjny trend wśród Polaków. „Hotelowy basen to za mało” Czytaj też:
Zakopane może poczekać. Dla tego miasta warto wysiąść z pociągu wcześniej
