Groźna choroba na statku. Na pokładzie ponad 2 tysiące osób

Groźna choroba na statku. Na pokładzie ponad 2 tysiące osób

Dodano: 
Statek wycieczkowy Norwegian Dawn/zdjęcie poglądowe
Statek wycieczkowy Norwegian Dawn/zdjęcie poglądowe Źródło: Shutterstock / Dennis MacDonald
Pasażerowie luksusowego wycieczkowca z Norwegii przez długi czas nie mogli zejść do portu na Mauritiusie. Wszystko przez poważne objawy zakażenia bakterią powodującą cholerę.

Luksusowy statek wycieczkowy Norwegian Dawn po 48 godzinach oczekiwania na przyjęcie po portu na Mauritiusie w końcu zacumował i wypuścił na brzeg swoich pasażerów. Ponad dwa tysiące osób było uwięzionych na pokładzie z powodu podejrzenia wybuchu epidemii cholery. Goście wycieczkowca skarżyli się na poważne objawy świadczące o rozwijającej się chorobie. Po dokładnym zbadaniu osób na pokładzie zaprzeczono doniesieniom o ognisku zakażeń na statku. Podobne incydenty na statkach miały miejsce w przeszłości – wszyscy pamiętamy, gdy podczas pandemii COVID 19 setki pasażerów odbywało kwarantannę na pokładzie wycieczkowca Diamond Princess.

Podejrzenie wybuchu epidemii na statku Norwegian Dawn

Wycieczkowiec Norwegian Dawn należący do luksusowej linii statków pasażerskich Norwegian Cruise Line oferuje swoim klientom możliwość odkrywania najbardziej malowniczych i egzotycznych miejsc na globie. Tym razem 2184 pasażerów norweskiego giganta miało znaleźć się na wyspie Mauritius położonej około 900 km na wschód od Madagaskaru, aby następnie kontynuować podróż do Republiki Południowej Afryki. Niespodziewanie wymarzony urlop pokrzyżowały doniesienia o rozwijającej się na pokładzie epidemii cholery. Przynajmniej piętnastu gości statku skarżyło się na liczne dolegliwości, które mogły wskazywać na zakażenie groźną bakterią. W związku z niebezpieczeństwem władze Mauritiusa zdecydowały o zatrzymaniu statku i nie wydały zgody na zacumowanie maszyny w porcie, tłumacząc decyzję dobrem swoich obywateli.

Pasażerowie uwięzieni przez 48 godzin

Podróżni obecni na pokładzie musieli uzbroić się w cierpliwość. Od pierwszych doniesień o wybuchu epidemii cholery do ostatecznego wpuszczenia statku do portu minęło 48 godzin. Pasażerowie luksusowego pojazdu mieli jednak do dyspozycji bogatą ofertę rozrywkową oferowaną na tego typu rejsach. Po przeprowadzeniu wymaganych testów stwierdzono, że turyści padli ofiarą zapalenia żołądka i jelit, a nie cholery. Pasażerów, którzy po dwóch dniach izolacji czuli się zdecydowanie lepiej, w poniedziałek 26 lutego wypuszczono do portu.

Czytaj też:
Ogromny wyciek na Atlantyku. Zanieczyszczone plaże i rafa koralowa
Czytaj też:
Największy wycieczkowiec świata wypłynął. Na pokładzie m.in. 7 basenów

Opracowała:
Źródło: BBC / maritime-executive.com/dw.com