Przykre wiadomości płyną z Wejherowa. Do dziennikarza Gazety Wyborczej, zwrócił się mężczyzna, który zauważył poważne problemy na dworcu kolejowym. Mówi o „prawdziwym koszmarze”, który dotyka wielu mieszkańców miasta. Najgorzej mają ci i tak już są poszkodowani przez los – mierzący się z niepełnosprawnościami. Oto co wzbudza największe niezadowolenie.
Problem na dworcu w Wejherowie
Przebudowa i modernizacja dworca kolejowego w Wejherowie rozpoczęła się jesienią 2023 roku, a na początku kwietnia 2025 roku zakończono prace. Po niecałym roku działalności, we znaki turystom dały się zauważalne braki. Nie pomaga nawet to, że budynek z zewnątrz wygląda pięknie.
Osoby z niepełnosprawnościami, czy pasażerowie z wózkami dziecięcymi mają problemy, gdyż niektóre części budynku nie są dostosowane do ich potrzeb. Jeden z mieszkańców Wejherowa wspomina o środkowym peronie, na który da się wejść tylko stromymi schodami, a pojedyncza płoza, jest w stanie służyć wyłącznie rowerzystom. Problemy zaczynają się już wcześniej, bo przy przejściu podziemnym, do którego też prowadzą schody.
„To, co się dzieje za tym pięknie odnowionym budynkiem, przypomina standardy z najgłębszej Rosji czy Białorusi, a nie z nowoczesnej Polski” – komentował mężczyzna w rozmowie z „Gazetą Wyborczą”. Zwracał też uwagę na panujący na miejscu brud.
Na zmiany turyści muszą poczekać
Perspektywy na to, że sytuacja się poprawi, są na ten moment odległe. Wiele wskazuje na to, że nie pomogły nawet apele i sugestie czy pomysły zakłopotanego podróżnego. Jednym z nich była prośba o dołożenie drugiej równoległej szyny przy wjeździe na środkowy peron numer 2.
Przemysław Zieliński z PKP PLK wyjaśnił, że ze względów technicznych nie jest to możliwe. „Zbyt duże pochylenie podjazdu mogłoby być niebezpieczne dla użytkowników” – czytamy w komentarzu.
Zmiany mają nastąpić najszybciej w 2029 roku, gdyż pojawiły się dalsze plany modernizacji dworca. Istotna ma być m.in. budowa trzech wind. Tymczasem, pełny dostęp na stacji dla osób o ograniczonej mobilności nie ma być aktualnie możliwy.
Mężczyzna, który zgłosił się do redakcji, zauważył, że gdyby chciał odjechać z kłopotliwego peronu, w praktyce byłoby to niemożliwe. Teoretycznie, po wcześniejszym zgłoszeniu interesanta do Centrum Wsparcia Klienta, PKP PLK ma zapewniać opiekę asystenta. Mężczyzna jednak przeprowadził test, który wykazał, że w rzeczywistości na pomoc nie mógł liczyć.
Czytaj też:
Z sufitu polała się woda. Z dworca ewakuowano setki osóbCzytaj też:
Skandal w polskim mieście. Dzieci w nocy czekały na pociąg na mrozie
