W Vlkolínecu na Słowacji mieszka zaledwie czternaście osób. Choć wioska jest otoczona przez góry i znajduje się aż trzy godziny od stolicy, Bratysławy, właściciele tutejszych domów nie mogą zaznać upragnionego spokoju. Wszystko przez turystów, którzy każdego roku przybywają tu coraz liczniej. W 1993 roku niewielka osada została bowiem wpisana na listę światowego dziedzictwa UNESCO, co rozniosło wieść o niej w całej Europie. Teraz zmęczeni tłumem mieszkańcy domagają się usunięcia tego wyróżnienia.
Vlkolínec nie chce być częścią UNESCO
Znalezienie się na liście UNESCO jest ogromnym wyróżnieniem. To wielka szansa na przyciągnięcie turystów, a co za tym idzie, także możliwość pozyskania dodatkowych środków pieniężnych, które przyjdą wraz z rozwojem ruchu w regionie. Okazuje się jednak, że dla niektórych takie wyróżnienie jest sporym problemem, który niesie za sobą trudne to naprawienia konsekwencje. Zjawisko overtourismu ma obecnie miejsce w wiosce Vlkolínec na Słowacji, nieco ponad godzinę drogi samochodem od granicy z Polską.
Mieszkańcy tego miejsca (według najnowszych danych demograficznych jest ich zaledwie czternastu) protestują i domagają się usunięcia z listy UNESCO. „Przywilej” zamienił bowiem ich spokojne życie w codzienny, powtarzający się koszmar. Według relacji turystom zdarza się wchodzić na prywatne posesje czy zaglądać do okien. „UNESCO zmieniło nas w turystyczne zoo. Ten rzekomy zaszczyt stał się nie tylko ciężarem” – powiedział jeden z mieszkańców w niedawnej rozmowie z dziennikarzem The Independent.
Nie tylko turyści są problemem
Tłumy to jedno, ale równie dużym problemem są surowe zasady narzucone przez UNESCO, do których mieszkańcy muszą się stosować. Idealnie zachowany zespół urbanistyczny regionu o oryginalnej architekturze ludowej (drewniane domy i zabudowania gospodarcze, drewniana dzwonnica, a także malowidła ścienne kościoła i szkoły) muszą pozostać w takim stanie nienaruszone. To uniemożliwia przeprowadzanie jakichkolwiek remontów czy budowania nowych obiektów. „Z powodu surowych przepisów nie możemy hodować zwierząt domowych i uprawiać ziemi, jak kiedyś” – skarży się jeden z mieszkańców.
Czytaj też:
Nieodkryta perła Europy. Dolecimy tu w dwie godzinyCzytaj też:
Wioska nad dwiema rzekami skrywa ciekawą atrakcję. Warto odwiedzić ją w weekend
