Polak wrócił z USA i nie gryzł się w język. Uderzył w czuły punkt

Polak wrócił z USA i nie gryzł się w język. Uderzył w czuły punkt

Dodano: 
Mateusz po 24 latach wrócił do Polski. Jedna rzecz go zaskoczyła
Mateusz po 24 latach wrócił do Polski. Jedna rzecz go zaskoczyła Źródło: Shutterstock / arpasi.bence
Polak, który po latach wrócił z USA, zwraca uwagę na kompleksy rodaków. W jego opinii problem jest dotyczy naszej mentalności.

Po ponad dwóch dekadach życia w Stanach Zjednoczonych Mateusz wrócił do Polski i – jak sam przyznaje – dopiero po kilku miesiącach zaczął naprawdę dostrzegać rzeczy, które wcześniej umykały. Nie chodziło jednak o ceny, drogi czy urzędy. Najbardziej uderzyło go coś znacznie mniej oczywistego. — Polska jest mega zakompleksionym krajem — mówi w jednym z nagrań zamieszczonych na Instagramie oraz na TikToku.

Wrócił do Polski po latach i wskazał jeden problem

Twórca znany jako @taterz4295 zwrócił uwagę na zjawisko, które dla wielu Polaków jest codziennością: wstyd związany z mówieniem po angielsku. Szczególnie wtedy, gdy słychać w nim wschodni, „polski” akcent. Dla Mateusza to zupełnie niezrozumiałe.

— Czy naprawdę aż tak bardzo przeszkadza nam to, jak brzmimy? Przecież to nie jest nasz język. Jak inaczej mielibyśmy mówić? — zastanawia się.

Z jego perspektywy akcent nie jest wadą, a czymś, co nadaje charakteru. Influencer podkreśla, że polski akcent w języku angielskim jest „uroczy” i pełen osobowości. – To jest inne pokolenie, więc może to niesprawiedliwe porównanie. Jednak kiedykolwiek słyszę osobę, która zasuwa po angielsku w pełni, ale z takim wyraźnym polskim akcentem, to sprawia mi radość – podkreśla.

Co więcej, mężczyzna przypomina swoje doświadczenia z USA, gdzie spotykał wielu Polaków mówiących płynnie po angielsku, którzy w ogóle nie przejmowali się tym, jak brzmią.

Polak z USA punktuje nasze kompleksy

Mateusz idzie jednak o krok dalej i próbuje znaleźć głębsze źródło tego zjawiska. Jego zdaniem nie chodzi wyłącznie o język, ale o coś znacznie bardziej zakorzenionego. — To trochę jak międzypokoleniowa trauma — mówi. — Wciąż mamy w sobie potrzebę, żeby być postrzeganym jako ktoś „z Zachodu”, lepszy, bardziej dopasowany – dodaje.

W efekcie wielu Polaków, zamiast swobodnie korzystać z języka, który opanowali, skupia się na tym, czy brzmią „wystarczająco dobrze”. A to, jak podkreśla Mateusz, potrafi skutecznie odebrać pewność siebie.

— Czy nie byłoby łatwiej po prostu mówić w języku, którego się nauczyliśmy, bez ciągłego zastanawiania się, jak jesteśmy oceniani? — dopytuje.

Czytaj też:
Ciekawe miejsce na relaks pod Warszawą. Cisza, spokój i spacer po kładce
Czytaj też:
Polskie miasto wygranym majówki. W rezerwacjach wyróżnia się ten kraj

Opracowała:
Źródło: WPROST.pl