Lato w pełni, a pogoda w Polsce nie jest do końca stabilna, dlatego wiele osób na ostatni moment podejmuje decyzję o zagranicznym wyjeździe. Oto, gdzie ceny mają być przystępne. Przypominamy o zaleceniach ekspertów.
Tanie wakacje 2026
We wcześniejszych latach na wyjazd idealnie sprawdzały się Egipt czy Turcja. W 2026 roku sytuacja polityczna i ekonomiczna na świecie sprawiła, że najbardziej popularne kierunki nie będą aż tak przystępne cenowo jak kiedyś. Wszystko to m.in. przez rosnące ceny paliwa lotniczego.
Eksperci z Travelist.pl nie pozostawili jednak Polaków bez propozycji zastępczych. Tanim i ciekawym rozwiązaniem mają być Południe Europy i Bałkany. Na szczycie listy znajduje się Albania, ale także Grecja. Nie chodzi tylko o ceny ofert biur podróży, noclegów czy wyżywienia, ale też możliwość łatwego dojazdu na miejsce, nawet samochodem. Do Turcji czy Egiptu trudniej zorganizować taką wycieczkę własnym pojazdem niż np. do Albanii.
Dzięki temu wyjazd będzie jeszcze tańszy
By obniżyć koszt wyjazdu, można spakować się do samochodu z czwórką znajomych lub dziećmi i zrezygnować z opłacania wielu biletów lotniczych. Paliwo powinno wyjść was znacznie taniej – dodatkowo nie trzeba będzie dopłacać za nadbagaż.
Zdaniem wielu fanów podróży, koszy obniża też samodzielne planowanie i rezygnowanie z gotowych ofert biur. W tym przypadku warto jednak sprawdzać okazje, czasem last minute są naprawdę korzystne.
Jeśli urlopu nie zrealizowaliście w minionym już czerwcu, eksperci zalecają też wstrzymać się z podróżą do września, bo wtedy w wielu przypadkach też będzie taniej niż w lipcu i sierpniu.
Gdy już zdecydujecie się na szczyt sezonu, warto pamiętać m.in., że noclegi można rezerwować nie tylko na Booking.com, ale też w innych miejscach, stawiając np. na kwatery prywatne zamiast hoteli. Sposobem na oszczędność będzie też samodzielne przygotowywanie śniadań, zwiedzanie atrakcji w darmowe dni wstępu czy wybieranie specjalnych aplikacji zamiast płatnych przewodników.
Czytaj też:
Zapomnij o Mediolanie. Tutaj za słynnego drinka zapłacisz 10 zł Czytaj też:
Nie tylko city break. Tanie linie zabierają Polaków na długie wakacje
