Awaryjne lądowanie samolotu, lecącego z Warszawy. Pojawił się dym

Awaryjne lądowanie samolotu, lecącego z Warszawy. Pojawił się dym

Dodano: 
Samolot Wizz Air, zdjęcie ilustracyjne
Samolot Wizz Air, zdjęcie ilustracyjne Źródło: Shutterstock / Strikernia
W tym tygodniu na jednym awaryjnym locie się nie kończy. Nie tylko Ryanair odnotował problem, ale też Wizz Air. Tak zakończyła się podróż z Warszawy.

Ponad 200 osób znalazło się w potrzasku po tym, jak samolot Wizz Air lecący z Warszawy do Oslo w Norwegii zauważył problem na pokładzie. Okazało się, że był nim dym, który wydobywał się z uszkodzonego telefonu jednego z pasażerów. To kolejny przykład na to, że urządzenia elektroniczne stanowią wyzwanie dla załogi podczas podniebnych podróży. Skończyło się na lądowaniu awaryjnym.

Awaryjne lądowanie Wizz Air

6 lipca, zamiast lądować w stolicy Norwegii, pasażerowie niespodziewanie znaleźli się na lotnisku Sandefjord Torp, położonym 120 km na południe od Oslo. Zmianę planów zarządzono na ostatnim etapie podróży, gdy większość z 214 osób była już spokojna o to, że dotrze do celu.

Dym wydobywający się z telefonu, widać było w całej kabinie. Okazał się na tyle dużym zagrożeniem, że na lotnisku czekały nawet służby ratunkowe, policja i straż pożarna. Konieczna była ewakuacja wszystkich obecnych w samolocie. Awaryjne lądowanie zarządzono zgodnie z procedurami, a port był czasowo niedostępny dla innych. Po zakończeniu akcji norweska policja poinformowała, że nikt nie odniósł obrażeń.

Rzeczniczka lotniska Oslo-Torp Tine Kleive-Mathisen, cytowana przez Polską Agencję Prasową potwierdziła, że to bateria telefonu stanowiła zagrożenie dla dalszej podróży.

To niejedyna trudna sytuacja na lotnisku

Wcześniej informowaliśmy o awaryjnym lądowaniu samolotu linii Ryanair. Ten niespodziewanie musiał zatrzymać się w Brest. Akcja także miała miejsc 6 lipca, a pasażerowie znaleźli się aż 300 km dalej, niż powinni. Podobnie jak na pokładzie Wizz Air nikt nie został ranny. Piloci nadali kod 7700 (podstawowy komunikat o niebezpieczeństwie).

O ile czasem kłopoty w samolotach dotyczą aspektów technicznych, niemających związku z pasażerami, innym razem problem zwiastują powerbanki czy nawet papierosy elektroniczne. Jakiś czas temu wspominaliśmy o analizach ekspertów, z których wynika, że elektroniczne urządzenia, a dokładniej ich baterie, muszą być dziś ściśle kontrolowane. Możliwe, że im więcej będzie się pojawiać lądowań awaryjnych przez wadliwy sprzęt pasażerów, tym więcej obostrzeń w tej kwestii zobaczymy w przyszłości.

Czytaj też:
Chcesz wnieść do samolotu powerbank? Tutaj będą wprowadzone ostre limity
Czytaj też:
Bagaż wybuchł na pokładzie samolotu. Pożar gaszono...sokiem pomarańczowym

Opracowała:
Źródło: fly4free.pl/tvn24.pl