Jezioro Tuchomskie na Kaszubach stało się miejscem, w którym dziś pierwszeństwo mają bezpieczeństwo i wypoczynek, a nie głośna rozrywka. Akwen położony na terenie powiatów kartuskiego i wejherowskiego w województwie pomorskim już od dwóch lat jest oazą spokoju. Wszystko przez wprowadzenie tutaj kontrowersyjnej „strefy ciszy”, która okazała się wybawieniem dla mieszkańców i okazją dla inwestorów. Na podobne rozwiązanie dziś liczą także inne polskie regiony, w których znajdują się popularne, oblegane przez turystów jeziora.
To mieszkańcy chcieli zmian
Pomysł ograniczenia hałasu nad Jeziorem Tuchomskim wyszedł przede wszystkim od samych mieszkańców. Jak informowało Radio Gdańsk, pod petycjami w tej sprawie podpisało się kilkaset osób. Od początku 2025 roku zakaz korzystania z jednostek z napędem spalinowym obejmuje niemal całą część akwenu znajdującą się w granicach powiatu kartuskiego. Oznacza to, że po jeziorze nie można swobodnie pływać motorówkami czy spalinowymi skuterami wodnymi.
Wyjątki przewidziano m.in. dla służb ratunkowych, rybaków oraz klubów sportowych działających na określonych zasadach. Ograniczenie nie obejmuje natomiast niewielkiej części jeziora położonej na terenie gminy Szemud.
Oaza spokoju na Kaszubach
Po kilkunastu miesiącach funkcjonowania nowych zasad cisza stała się jednym z największych atutów tej części Kaszub. Brak szybkich motorówek oznacza spokojniejsze warunki dla kajakarzy, użytkowników desek SUP, wędkarzy czy rodzin wypoczywających przy brzegu. Takie otoczenie wpływa także na atrakcyjność pobliskich działek i domów, oferowanych na sprzedaż lub krótkoterminowy wynajem.
Przestrzegania przepisów pilnują m.in. funkcjonariusze kartuskiej policji, którzy regularnie prowadzą na jeziorze kontrole.
Czytaj też:
Wody w rzece jest rekordowo mało. Niepokojąca sytuacja w Warszawie Czytaj też:
Suche jezioro znika w oczach. „Jest piękniejsze, gdy jest pełne”
