Zagraniczni turyści podczas ostatniego weekendu w Budapeszcie (24–26 lipca 2026 roku) wydali aż o 26 proc. w porównaniu ze wcześniejszym weekendem. Wszystko przez kultowy Grand Prix F1 na torze Hungaroring, który co roku przyciąga do stolicy Węgier zamożnych turystów z całego świata. Jak pisze portal XYZ.pl powołując się na dane udostępnione przez Revolut, ogromną zasługę w tym sukcesie mają Polacy.
Turyści podczas Grand Prix Formuły 1 wydają więcej
Grand Prix Formuły 1 w Budapeszcie to nie tylko jedno z największych sportowych wydarzeń w tym kraju, ale także olbrzymi bodziec dla turystyki. Zagraniczni goście chętnie przyjeżdżają do stolicy Węgier, by zobaczyć swoich ulubionych zawodników i poczuć wyjątkową atmosferę wyścigu – w tym sezonie w Europie podobnych emocji mogą lub już mogli doświadczyć jeszcze w kilku innych europejskich miastach – Madrycie, Barcelonie, Monzie we Włoszech, Zandvoort w Holandii, Spa w Belgii, Silverstone w Wielkiej Brytanii, Spielberg w Austrii i w słynnej dzielnicy Monte Carlo w Monako. Niektóre z tych miejsc właśnie Formule 1 zawdzięczają dziś swoją turystyczną potęgę.
To, jak wyglądają wydatki turystów podczas takiej imprezy przeanalizował Revolut. Okazuje się, że wydatki zagranicznych konsumentów wzrosły ponad jedną czwartą w porównaniu ze wcześniejszym weekendem. „W górę poszła też – o 19 proc. – średnia wartość transakcji” – pisze XYZ.pl.
Polacy pokonali Niemców i Brytyjczyków
Polscy klienci Revolut podczas weekendu F1 w Budapeszcie wydawali więcej niż kibice z krajów Europy Zachodniej. „To nasi rodacy odpowiadają aż za 18 proc. zagranicznych wydatków (to wzrost o 74 proc. w porównaniu do weekendu wcześniej)” – czytamy. Za nami znaleźli się Brytyjczycy, Rumuni (10 proc.), Niemcy (7 proc.) i Hiszpanie (5 proc.).
Wiadomo, że więcej, w porównaniu z poprzednim weekendem, turyści przeznaczali na kategorię sport i kategorię pamiątki. Dalej znalazły się taksówki i przejazdy współdzielone, a na kolejnych miejscach podróże samochodem, transport publiczny i restauracje.
Czytaj też:
Turyści łatwo wpadają w tę „pułapkę”. Rachunek będzie wyższy niż ceny Czytaj też:
Paragony grozy wracają nad Bałtyk. Tyle kosztują gofry i dorsz w wakacje 2026
