Turyści na Mazurach tylko na weekend? „Inflacja dociera do nas wszystkich”

Turyści na Mazurach tylko na weekend? „Inflacja dociera do nas wszystkich”

Dodano: 
Mazury
Mazury Źródło: Unsplash
Nad polskimi jeziorami turystów nie brakuje, ale tylko w weekendy. W tygodniu wysokie obłożenie mają przede wszystkim luksusowe hotele. – Nie ma powodu do załamywania rąk, ale inflacja dotarła też na Mazury – nie ukrywa w rozmowie z Wprost dyrektor Centrum Promocji i Informacji Turystycznej w Giżycku Robert Kempa. Dodaje, że urlopowicze coraz rzadziej korzystają z płatnych atrakcji.

Inflacja uderzyła w wakacyjne wyjazdy Polaków. W tym sezonie za wypoczynek na Mazurach zapłacimy średnio od 19 do nawet 35 procent więcej niż jeszcze rok temu. Polacy chcą wyjeżdżać na wakacje, ale aby zaoszczędzić, decydują się na skracanie pobytów oraz kategoryzację obiektów. W tym roku rezerwacji z wyprzedzeniem jest jak na lekarstwo.

Wakacje weekendowe

W tym roku co dziesiąty Polak planuje spędzić wakacje na Mazurach. Co roku Warmię i Mazury odwiedza średnio 5 milionów turystów. Do ich dyspozycji jest ponad 34 tysięcy miejsc noclegowych. Przez większą część tygodnia ich właściciele z utęsknieniem wyczekują na gości.

– Obłożenie na poziomie 90 procent i więcej pojawia się dopiero około czwartku. Zauważyliśmy, że z powodu inflacji i wysokich cen, turyści nie chcąc rezygnować z wakacyjnych wakacji w ogóle, ograniczają je do weekendu lub wydłużonego weekendu – wyjaśnia Robert Kempa. – Nie mamy więc wątpliwości, że ten sezon będzie sezonem weekendowym.

W weekendy w Giżycku, Wilkasach, Pięknej Górze czy Strandzie obiekty noclegowe mogą pochwalić się nawet 97-procentowym obłożeniem. W tygodniu są jednak obiekty, które mają zajętych zaledwie od 10 do 30 procent mniej.

– Na dłuższe pobyty lepiej sprzedają się miejsca o wyższych standardzie z ofertą pakietową i atrakcjami w postaci np. basenu. Nie od dziś wiadomo, że wszelkie kryzysy najmniej uderzają w osoby z zamożniejszym portfelem. Ci turyści nie muszą ograniczać swoich wydatków – dodaje Robert Kempa.

Giżycko

Niepewna pogoda i własny koszyczek

Ci, którzy jednak wydatki liczą, rezerwacje robią w ostatniej chwili, patrząc na wakacyjną pogodę.

– Zdecydowana większość turystów spontanicznie, w ostatniej chwili wybiera miejsce odpoczynku. Jeśli prognoza jest zła, nie ma rezerwacji. Nikt nie chce płacić za hotel i potem oglądać miasto z balkonu w strugach deszczu – mówi Robert Kempa, przypominając jednocześnie, że od wielu lat na Mazurach tłoczniej robi się dopiero od drugiej połowy lipca.

Turyści, podsumowując wydatki, często zamiast Mazur i niepewnej pogody, wybierają wycieczki zagraniczne, które są może kilka procent droższe niż wczasy w Polsce, ale za to z gwarancją pogody.

– Zauważyliśmy także, że z powodu inflacji, turyści zaczynają rezygnować z atrakcji. W pierwszej kolejności rezerwują miejsce noclegowe, a dopiero potem gospodarują pozostałym budżetem. Często jest tak, że nie idą do restauracji i sami przygotowują posiłki. Na plaży pojawiają się z własnym koszykiem, albo idą jeść do tańszych miejsc, wybierając pizzę, kebab, czy fast food. Przed sezonem na mapie Mazur lokali z takimi daniami całkiem sporo przybyło – podkreśla Robert Kempa.

Grill zamiast wyjścia do restauracji

Ludzie rezygnują nie tylko z wyjść do restauracji na obiad, ale także z wieczornych wizyt w pubach i barach. Wolą imprezy pod wiatą, grille i kameralne ogniska.

Spada także zainteresowanie biletowanymi atrakcjami typu parki rozrywki, muzea, czy wycieczki statkami. Turyści sami grają w piłkę, jeżdżą rowerami czy chodzą na leśne wędrówki.

– Trudno dostrzec też grupy autokarowe, np. wycieczki seniorów, które były dużym odsetkiem turystów z zeszłych latach – dodaje Robert Kempa

Po platformach rezerwacyjnych, gdzie w większości znajdują się małe obiekty z mniejszych miejscowości, widać, że turyści właśnie takich miejsc szukają. Największą popularnością cieszą się kwatery, gdzie jest dostęp do kuchni w niedalekiej odległości od plaży i z własnym placem zabaw dla dzieci.

Luksusowe jachty i zagraniczni turyści

Na sezon wakacyjny nie mogą narzekać natomiast armatorzy, którzy wynajmują jachty. Chociaż majówka i długi weekend czerwcowy nie należały do udanych, teraz żeglarzy jest znacznie więcej. Tu dominuje turystyka weekendowa, ale jest także wiele czarterów tygodniowych.

– Największą popularnością cieszą się małe, luksusowe jachty. Tutaj panuje ta sama zasada, co z hotelami. Klienci z grubszym portfelem nie oszczędzają na czarterach łódek – podsumowuje Robert Kempa.

Turystyka na Mazurach może zakończyć wakacje na plusie, bo po pandemicznej przerwie do regionu powróciły zorganizowane wycieczki grupowe z Niemiec, coraz częściej nad jeziorami wypoczywają Czesi czy Francuzi. Z danych Centrum Promocji i Informacji Turystycznej w Giżycku wynika, że w tym sezonie miasto to odwiedzili także m.in. goście z Dani, Bliskiego Wschodu i Indii.

Czytaj też:
Turyści rezygnują z wakacji w polskich górach. Podają dwa powody
Czytaj też:
Nieoczywiste miejsca na letni urlop. Bez upałów i tłumów turystów