Turysta znalazł się w śmiertelnym niebezpieczeństwie. Telefon od szefa uratował mu życie

Turysta znalazł się w śmiertelnym niebezpieczeństwie. Telefon od szefa uratował mu życie

Dodano: 
Góry
GóryŹródło:Shutterstock
Sytuacja, o której mowa przypomina akcję z filmu. Mężczyzna, który ucierpiał w wypadku, może mówić o sporym szczęściu i fortunnym zbiegu okoliczności. Aż strach pomyśleć, co by się stało, gdyby nie zadzwonił do niego szef.

Do niebezpiecznego incydentu doszło we Francji. To właśnie tam jeden z turystów z Belgi utknął w górach, a wszystko przez wypadek – spadł z dużej wysokości i stracił przytomność. Po tym jak niespodziewanie otrzymał telefon od swojego pracodawcy, mógł uzyskać pomoc. Wcześniej nikt nie zauważył jego zniknięcia.

Turysta spadł z 40 metrów. Uratował go jeden telefon

To miała być zwykła górska wyprawa w Pireneje w pobliżu Campan w regionie Occitanie w południowo-zachodniej Francji. Skończyło się upadkiem z wysokości 40 metrów, w wyniku którego 42-letni mężczyzna stracił przytomności i odniósł wiele obrażeń. Choć nie wrócił do domu, to nikt nie zgłosił jego zaginięcia.

Następnego dnia wspomniany Belg miał pojawić się w pacy, jednak utknął w górach na dobre. Po tym gdy upadł, obudził się dopiero rano. Właśnie wtedy około godziny 8 zadzwonił do niego zirytowany szef z pytaniem, dlaczego jeszcze nie wykonuje swoich obowiązków. Dopiero wtedy sprawa się wyjaśniła.

Jak podaje gazeta La Dépêche turysta wytłumaczył szefowi, co się stało, a ten nie zignorował jego wiadomości. Na miejsce natychmiast zostały wezwane służby ratunkowe, które mogły opatrzeć rannego i pomóc mu wydostać się ze szlaku. Pracownicy górscy bez problemu dotarli do 42-latka.

Szczęśliwy finał sprawy. Turysta miał sporo szczęścia

Mężczyzna, który ucierpiał podczas wypadku, bliski był wycieńczenia i aż strach pomyśleć, co by się stało gdyby nie naładowany smartfon i zasięg. Telefon szefa pozwolił wezwać odpowiedni ratunek na czas. Po tym gdy ratownicy przybyli na miejsce turysta cierpiał z powodu hipotermii oraz licznych złamań. Nie miałby możliwości wydostać się stamtąd samodzielnie.

Niestety do podobnych sytuacji dochodzi w górach bardzo często. Ostatnio w Tatrach zaginął mężczyzna, który samodzielnie wybrał się na tamtejszy szlak. 50-latek był poszukiwany przez kilka dobrych dni, niestety bezskutecznie. Bywało też, że turyści zmuszeni byli nocować na szczycie, bo utknęli na nim w nocy i w bardzo złych warunkach. Zadzwonienie do kogokolwiek ma wtedy bardzo duże znaczenie i jest jedyną drogą do tego, by wezwać pomoc.

Po wypadku Belga we Francji służby apelowały m.in. o ostrożność. „Na każdą wyprawę zabierz ze sobą apteczkę, dodatkową odzież i wodę” – podkreślali. Ważne jest też, by w miarę możliwości nie podróżować samotnie.

Czytaj też:
38-letni turysta zmarł w słowackich Tatrach. Mężczyzna spadł na skały
Czytaj też:
Polak wbiega na najwyższe góry świata. „Moim największym problemem jest to, że nigdy się nie poddaję”

Opracowała:
Źródło: La Dépêche/polsatnews.pl