Twierdza Srebrna Góra zdobyła Złoty Certyfikat Polskiej Organizacji Turystycznej 2025 – najważniejszą nagrodę w polskiej branży turystycznej, często określaną mianem Turystycznych Oskarów. W tegorocznej edycji POT wyróżniła łącznie 14 atrakcji, które nie tylko wyznaczają trendy, ale przede wszystkim zachwycają turystów i odwiedzających. Różnorodność nagrodzonych miejsc pokazuje, jak szeroko rozumiana jest dziś turystyka: od wielkich obiektów historycznych, przez inicjatywy lokalne, aż po kreatywne projekty oparte na pasji i pomyśle.
W rozmowie z ekspertami podczas debaty przyglądaliśmy się, czym właściwie jest certyfikacja, jak wygląda proces oceny atrakcji oraz jakie korzyści przynosi to produktom, jak i turystom.
W dyskusji brali udział:
- Jacek Janowski, dyrektor Departamentu Wsparcia Rozwoju Turystyki Polskiej Organizacji Turystycznej;
- Joanna Liberadzka-Duras, przewodnicząca Forum Informacji Turystycznej;
- Magdalena Demkowicz, twórczyni Bieszczadzkich Drezyn Rowerowych, laureatka Złotego Certyfikatu POT;
- prof. Magdalena Kachniewska, ekonomistka i ekspertka w dziedzinie turystyki ze Szkoły Głównej Handlowej.
Choć certyfikaty Polskiej Organizacji Turystycznej kojarzą się głównie z prestiżem, nagrodami i eleganckimi dyplomami wręczanymi podczas gali, ich prawdziwa moc jest znacznie głębsza. W praktyce stają się narzędziem rozwoju lokalnych społeczności, impulsem do modernizacji i magnesem przyciągającym turystów – często do miejsc, które jeszcze kilka lat temu były „białymi plamami” na mapie kraju. W rozmowie z przedstawicielami branży wielokrotnie powtarza się myśl: certyfikat to dopiero początek, a nie zwieńczenie.
Najważniejsza kreatywność?
Dyrektor Departamentu Wsparcia Rozwoju Turystyki POT, Jacek Janowski, od początku podkreśla, że certyfikaty są przyznawane nie za samo istnienie atrakcji, ale za pomysł i jakość doświadczenia.
– To nie jest certyfikat jako dokument, który dajemy, bo spełnia określone standardy. To jest konkurs, w którym produkty turystyczne rywalizują pomiędzy sobą. My szukamy takich, które przyciągają uwagę i zainteresowanie turystów.
Wśród laureatów są zarówno wydarzenia, szlaki, obiekty muzealne, jak i atrakcje przygodowe. Ta różnorodność – jak podkreśla – jest ogromną wartością polskiego rynku, bo pokazuje, że turystyka nie jest zarezerwowana dla miejsc z ikoną przyrody.
Tę myśl rozwija prof. Magdalena Kachniewska, badaczka turystyki i ekspertka promocji.
– Bardzo często produkty powstają w miejscach, które nie mają naturalnego potencjału turystycznego. I wtedy właśnie kreatywność ludzi staje się głównym czynnikiem przyciągającym ruch turystyczny.
Oznacza to jedno: turystykę można stworzyć z niczego, a certyfikat pomaga tę odwagę i pomysł docenić, pokazać i wypromować.
Drezyny, o których mówi cała branża
Najbardziej spektakularnym przykładem takiego „tworzenia z niczego” są Bieszczadzkie Drezyny Rowerowe. Ich twórczyni, Magdalena Demkowicz, opowiada historię, która brzmi jak scenariusz filmowy. Gmina Olszanica – jak mówi – była kiedyś jedną z najbardziej zadłużonych w Polsce.
– Powstały w miejscu, które było białą plamą na turystycznej mapie. Wańkowa to była miejscowość popegeerowska, gdzie naprawdę nic się nie działo.
W 2015 roku otwarto drezyny, wykorzystując nieczynne tory kolejowe. Pomysł? Prosty. Wykonanie? Trudne. Efekty? Spektakularne.
– Można stworzyć gdzieś, gdzie praktycznie nie ma niczego, coś wyjątkowego. Dzisiaj jest tam stacja narciarska, najdłuższa tyrolka w Europie Środkowo-Wschodniej i kolejne atrakcje.
Drezyny stały się też inspiracją dla innych miejsc, w tym z zupełnie innych części kraju. A co najważniejsze – dały impuls gospodarce.
Certyfikat to dopiero start
Wartość certyfikatu widoczna jest także w marketingu. POT organizuje dla zwycięzców kampanie, ale to oni muszą je wykorzystać.
– Certyfikat to instrument. To „dzień dobry”, narzędzie, które daje ogromne możliwości, ale tylko wtedy, kiedy zacznie się go aktywnie używać – zaznacza Janowski.
Demkowicz potwierdza, że rzeczywistość marketingowa zmieniła się nie do poznania.
– O promocji trzeba myśleć cały czas. Ludzie docierają do nas, bo zobaczyli rolkę influencera albo piękne zdjęcia na Instagramie. Młodzi szukają unikatowości i doświadczeń.
Dlatego też Drezyny współpracują z twórcami, mediami tradycyjnymi, telewizją, radiem, a także regularnie pojawiają się na targach.
– Widzimy, jak odwiedzający nas youtuberzy tworzą materiały, które żyją w sieci. I ludzie chcą doświadczyć tego samego.
„Często też ChatGPT wprowadza nas w błąd”
Drugi wątek rozmowy dotyczył certyfikacji centrów informacji turystycznej (CIT). To często niedoceniana część systemu promocji, a jednak – jak przypomina Joanna Liberadzka-Duras, przewodnicząca FIT – jest to pierwsze miejsce, do którego trafia turysta na miejscu.
– Turysta najczęściej idzie do informacji po to, aby uzyskać praktyczne wskazówki. Często przychodzi z gotowymi wydrukami z internetu, bo nie wierzy do końca tym informacjom. A my je weryfikujemy.
Dodaje też znamienną uwagę: – Często też ChatGPT wprowadza nas w błąd, informując o danej atrakcji.
Informacja turystyczna to dziś dużo więcej niż tylko punkt z mapkami.
– Prowadzimy wydarzenia, gry miejskie, usługi przewodnickie, wydawnictwa, obsługujemy targi. To centrum życia turystycznego regionu.
Prof. Kachniewska uzupełnia temat ważnym argumentem społecznym.
– Turystyka musi być inkluzywna. Kiedy będziemy mieli grube palce i kiepski wzrok, smartfon nie wystarczy. Będziemy potrzebować informacji turystycznej.
To szczególnie ważne w dobie cyfryzacji, kiedy wiele osób uważa, że „wszystko jest w telefonie”.
Czy informacja turystyczna powinna być finansowana publicznie?
Prowadzący pyta o przekonywanie samorządów do inwestowania w IT. Liberadzka-Duras odpowiada: – To prestiż i wizytówka regionu. Punkt informacji to nie tylko informowanie, ale też promocja i obsługa całego ruchu turystycznego.
Kachniewska jednak ostrzega przed pełną prywatyzacją IT.
– Jeśli informacja będzie finansowana tylko przez prywatnych właścicieli atrakcji, będzie promować głównie sponsorów. A szlaki, trasy, miejsca publiczne będą traktowane drugorzędnie.
To delikatna równowaga, która – jak podkreślają eksperci – wymaga modelu mieszanego.
Sieć zamiast wysp
W rozmowie kilkukrotnie powraca idea współpracy. Produkty certyfikowane tworzą nieformalną sieć najlepszych atrakcji w kraju – dziś to ponad 260 produktów.
POT zamierza ją łączyć jeszcze mocniej, organizując Akademię Produktu Turystycznego.
– Chcemy, żeby produkty spotkały się z touroperatorami i biurami podróży, żeby nawiązały relacje i kontrakty. To ogromna wartość dla branży – zaznacza Janowski.
Demkowicz dodaje perspektywę praktyczną.
– Dla mnie najważniejsze jest, żeby turysta od nas wyjechał zadowolony i polecił region innym. To najlepsza promocja. To działa od zawsze.
Turystyka zaczyna się od człowieka
Niezależnie od narzędzi – certyfikatów, kampanii, szkoleń – wszyscy rozmówcy podkreślają, że sukces zależy od ludzi.
– Jak ktoś spotka w regionie dobrych ludzi i dobrze wyda pieniądze, wróci. To cała filozofia turystyki – puentuje Demkowicz.
– Za produktami stoją ludzie. Certyfikat to tylko potwierdzenie ich pracy, pasji i jakości. To oni budują turystykę – dodaje Janowski.
Czytaj też:
Kolejny triumf polskiej gastronomii. Ponad 108 restauracji w selekcji MichelinCzytaj też:
To może być nowy klejnot turystyczny. Znajdziemy go w polskim mieście
