Do niebezpiecznego incydentu doszło podczas lotu z Warszawy do Stambułu w Turcji. Samolot należący do polskich linii lotniczych LOT wystartował ze stołecznego Lotniska im. Chopina we wtorek 7 kwietnia tuż po godzinie 13.
W tym czasie przez Warszawę przechodziła burza. Jeden z piorunów trafił w maszynę. W efekcie konieczny był powrót na warszawskie lotnisko. Zanim jednak doszło do lądowania, pilot musiał przez kilkadziesiąt minut krążyć nad miastem z wysuniętym podwoziem, aby spalić w tym czasie paliwo.
Samolot LOT uderzony przez piorun. Nowe informacje
Doniesienia o incydencie potwierdził rzecznik PLL LOT. – W samolot z Warszawy do Stambułu chwilę po starcie uderzył piorun. Po wypaleniu paliwa maszyna wylądowała na lotnisku im. Chopina, gdzie przeszła inspekcję – wyjaśnił rzecznik krajowego przewoźnika. Krzysztof Moczulski przekazał, że kontrola nie wykazała, jakoby doszło do jakichkolwiek uszkodzeń.
– To, że pioruny uderzają w samoloty jest rzeczą normalną, szczególnie wiosną. Trzeba natomiast zrobić inspekcję pod kątem ewentualnych wypaleń na kadłubie – wyjaśnił. – Taka inspekcja trwa zazwyczaj dwie, trzy godziny, a później samolot normalnie wraca do obsługi połączeń – dodał. Jeśli kontrolerzy nie znajdą żadnych usterek, wówczas maszyna trafiona przez piorun najpóźniej kolejnego dnia może wrócić do normalnego użytkowania.
Piorun uderzył w samolot LOT. Opóźnienia dla pasażerów
Rzecznik PLL LOT zapewnił, że w wyniku zdarzenia żaden z pasażerów nie został poszkodowany. Podróżni, którzy mieli wykupione bilety na lot do Turcji, musieli się natomiast liczyć z opóźnieniami. – Wszyscy turyści zostali przesadzeni do innego samolotu i kontynuują swoją podróż do Stambułu – powiedział Krzysztof Moczulski.
Czytaj też:
Nadzwyczajna sytuacja na polskiej kolei. Pilny apel do pasażerówCzytaj też:
Nowa trasa kolejowa zachwyci turystów. Połączy europejskie perełki
