W Niemczech rośnie niepokój wokół możliwego kryzysu paliwa lotniczego. Choć rząd i Lufthansa publicznie uspokajają, eksperci ostrzegają, że już pod koniec maja Europa może stanąć przed poważnymi niedoborami. Według analiz Goldman Sachs zapasy paliwa na lotniskach i w rafineriach mogą spaść do poziomu wystarczającego jedynie na kilkanaście–kilkadziesiąt dni funkcjonowania lotnictwa.
Coraz większy problem z paliwem. Linie lotnicze alarmują
Problemem nie jest całkowity brak dostaw, lecz ich ograniczenie i gwałtowny wzrost cen. Kluczową rolę odgrywa sytuacja na Bliskim Wschodzie. Transport przez cieśninę Ormuz, którą zwykle przepływa ogromna część paliwa dla Europy, stał się ryzykowny z powodu napięć z Iranem. Armatorzy obawiają się ataków i min morskich, dlatego wiele statków omija ten szlak.
Branża lotnicza ostrzega, że skutki mogą być odczuwalne już latem. Regionalne lotniska mogą ograniczać ruch, część połączeń zostanie zawieszona, a ceny biletów jeszcze wzrosną. Szef niemieckiego stowarzyszenia lotnisk ADV Ralph Beisel ocenia, że zagrożonych może być nawet 20 mln pasażerów. Jego zdaniem problemem staje się ekonomiczna opłacalność lotów, bo cena kerozyny jest dziś około dwa razy wyższa niż przed wojną w Ukrainie.
Oficjalnie niemiecki rząd zapewnia, że niedoborów nie ma, a Lufthansa zapowiada wzrost zysków mimo kryzysu. Za kulisami sytuacja wygląda jednak mniej optymistycznie. Berlin szuka alternatywnych źródeł paliwa, m.in. w Izraelu. Dodatkowo rafineria w Schwedt, dostarczająca paliwo dla lotniska BER, ma problemy po ograniczeniu dostaw ropy przez Rosję. W Brukseli trwają poufne rozmowy o scenariuszach awaryjnych, a UE tworzy specjalny system monitorowania zapasów paliwa.
Eksperci ostrzegają przed problemami z paliwem lotniczym
Linie lotnicze już przygotowują się na trudniejsze miesiące. Rozważane są dodatkowe międzylądowania na tankowanie, szczególnie na trasach do Afryki i Azji. Lufthansa miała już korzystać z takiego rozwiązania podczas jednego z lotów do Kapsztadu.
Eksperci podkreślają, że nawet jeśli nie dojdzie do całkowitego paraliżu lotnictwa, rok 2026 może okazać się dla branży katastrofalny finansowo. Paliwo stanowi dziś coraz większą część kosztów przewoźników, dlatego słabsze linie mogą nie przetrwać. W USA pierwsze firmy już ograniczają działalność i odwołują loty.
Na razie niemiecki rząd nie chce sięgać po strategiczne rezerwy paliwa, twierdząc, że powinny zostać zachowane na sytuacje ekstremalne. Tymczasem problemy z dostawami do rafinerii Schwedt mogą szczególnie mocno uderzyć w lotnisko w Berlinie. W efekcie europejskie lotnictwo może wejść w lato pełne opóźnień, odwołanych połączeń i rekordowo drogich biletów.
Czytaj też:
LOT ogłosił nową trasę. „Wzmocnienie obecności Polski na rynku połączeń dalekodystansowych”Czytaj też:
Ryanair tnie loty na lubianym przez Polaków kierunku. Możliwe, że to nie koniec
