Turyści uwielbiają odpowiedniki miejsc, które kojarzą się z egzotycznymi kurortami. Nie trzeba lecieć daleko, by zachwycić się krystalicznie czystą, turkusową wodą kolorze. Tym razem nie chodzi o albański Ksamil.
„Tureckie Malediwy”
Turecka prowincja Antalya, jeden z ulubionych wakacyjnych kurortów Polaków, może być bazą wypadową do położonej na zachód od niej wyspy Suluada. Bezludny skrawek lądu, bez stałych mieszkańców i hoteli, znajduje się na zachodnim krańcu Zatoki Antalya, około 7 kilometrów od przylądka Gelidonya. Wyspa jest o ok. 1,5 km kw. większa od małej maltańskiej Comino z Błękitną Laguną. Można się tutaj kąpać przy piaszczystych plażach i w urokliwych zatokach.
Przejrzystość wody wokół wyspy jest znaczna – widoczność sięga w niektóre dni nawet 25-30 metrów. Pływając na powierzchni, można wyraźnie zobaczyć tam ryby nawet 5-6 metrów pod nią.
Rejs na wyspę Suluada
Nie jest to gwarantowane, ale podczas wizyty zdarzają się spotkania z żółwiami Caretta caretta. Uwielbiana przez Polaków prowincja Antalya jest ich domem– aż dziewięć z dwudziestu dwóch plaż lęgowych tego gatunku Turcji znajduje się właśnie tam. Podczas pływania i plażowania zauważymy jeszcze drobne rybki i kraby, zaś nurkowie odkryją więcej podwodnego świata. Podczas wizyty warto pamiętać o szacunku do przyrody, a po plażowaniu zabrać śmieci ze sobą.
Popularne platformy z wycieczkami oferują rejsy na Suluadę od 59 zł w górę, zaś opcje z odbiorem z hotelu na tureckim wybrzeżu – od 120 zł wzwyż. Zwykle łodzie wypływają z Adrasan, a rejs trwa ok. 40-45 minut.
Na wyspę dopłyniemy codziennie od kwietnia do listopada. To dobry pomysł na jednodniową wycieczkę i zamianę hotelowego leżaka na krótki wypoczynek przy bardziej dzikiej linii brzegowej. W sezonie trzeba się jednak nastawić na to, że może być tam dość tłoczno.
Czytaj też:
„Europejskie Malediwy” odnalezione. Tym razem to nie Albania Czytaj też:
Znalazłam w Europie plażę jak na Karaibach. To tylko dwie godziny lotu z Polski
