Turyści w Tatrach boją się o swoje bezpieczeństwo. „Oglądamy się za siebie”

Turyści w Tatrach boją się o swoje bezpieczeństwo. „Oglądamy się za siebie”

Dodano: 
Dolina Chochołowska w Tatrach
Dolina Chochołowska w Tatrach Źródło: Shutterstock
W Dolinie Chochołowskiej turyści czują się coraz mniej bezpiecznie. Wszystko przez popularne „elektryki”.

Dolina Chochołowska, jeden z najchętniej odwiedzanych zakątków Tatr, coraz częściej staje się miejscem rodzących się napięć między pieszymi a rowerzystami. Turyści alarmują, że szczególnie szybkie zjazdy na rowerach elektrycznych mogą stwarzać zagrożenie dla rodzin z dziećmi, seniorów czy osób spacerujących z psami. Problem jest na tyle odczuwalny, że gospodarze terenu muszą działać. Pojawił się pomysł, jak rozwiązać spór.

Turyści piesi nie czują się bezpiecznie

Na większości szlaków w Tatrach przejazd rowerem nie jest możliwy. Wyjątkiem jest m.in. Dolina Chochołowska, gdzie od Siwej Polany aż do schroniska na Polanie Chochołowskiej, na dystansie około 8 kilometrów w jedną stronę, można korzystać z jednośladów. Problem w tym, że w ostatnich latach dużą część z nich stanowią rowery z napędem elektrycznym, które stwarzają niebezpieczeństwo dla turystów poruszających się o własnych nogach.

Problem głębiej opisała Gazeta K:rakowska. „Były takie sytuacje, że ktoś kogoś potrącił rowerem, szturchnął” – mówi Jan Piczura ze Wspólnoty Leśnej Ośmiu Uprawnionych Wsi w Witowie, czyli przedstawiciel gospodarzy terenu. „Kilka razy naprawdę uskakiwaliśmy z drogi. Przy dzieciach i psie przestało być to dla mnie irytujące, a zaczęło być zwyczajnie niebezpieczne” – uważa jedna z turystek. Największy problem stanowi prędkość, z którą użytkownicy „elektryków” zjeżdżają w dół.

Rozwiązaniem budowa ścieżki rowerowej

Gospodarze doliny oczywiście dostrzegają problem. Nie zamierzają jednak wprowadzać zakazu wjazdu, a zbudować osobną ścieżkę rowerową, która odseparuje ruch jednośladów od pieszych. Trasa będzie miała około 2,5 metra szerokości i ma prowadzić od Siwej Polany do Polany Huciska, a więc na 2,5-kilometrowym, asfaltowym odcinku doliny. Jak podaje Gazeta Krakowska, dokumentacja inwestycji jest już na końcowym etapie, a finansowanie ma zapewnić samorząd województwa małopolskiego.

Czytaj też:
Od dziś duża zmiana w Tatrach. Nad Morskie Oko dotrzemy inaczej
Czytaj też:
Ważny apel TPN. „Taka wycieczka nie była najlepszym pomysłem”

Opracowała:
Źródło: gazetakrakowska.pl