Usłyszeli ryk i zamarli. „Byli przekonani, że w pobliżu krąży niedźwiedź”

Usłyszeli ryk i zamarli. „Byli przekonani, że w pobliżu krąży niedźwiedź”

Dodano: 
Turyści w Tatrach
Turyści w Tatrach Źródło: Shutterstock
Para turystów na szlaku nagle usłyszała głośny ryk. Obawiając się ataku niedźwiedzia, niezwłocznie wezwali służby. Prawda okazała się jednak inna.

W piątek wieczorem w Słowacji doszło do ciekawej interwencji służb. 18 września ratownicy z Horskiej záchrannej služby otrzymali zgłoszenie od pary turystów z Polski, która usłyszała niepokojący ryk. Mężczyzna i kobieta znajdowali się w wówczas wąwozie Suchá Belá i chcieli wrócić bezpiecznie do Podlesoka. Pomoc przybyła na miejsce, by eskortować wędrowców quadami. Tajemniczy dźwięk, inaczej niż myśleli, najprawdopodobniej nie należał jednak do niedźwiedzia.

Ryk jelenia czy niedźwiedzia?

Ten problem powraca każdej jesieni zarówno w górach, jak i na terenach leśnych. Turyści słyszą ryk, a następnie z przerażeniem i prośbą o pomoc dzwonią do służb ratunkowych. Te jednak przypominają, że wrzesień i październik to czas rykowiska jeleni. W tym czasie te zwierzęta potrafią być naprawdę głośne, a wydawane przez nie dźwięki niosą się echem przez górskie hale nawet przez kilka kilometrów. Co ciekawe, same niedźwiedzie nie wydają tak donośnych odgłosów – ich pomruki są raczej krótsze i niższe.

Dwie akcje ratunkowe w ciągu dwóch dni

Słowaccy ratownicy z powodu prawdopodobnego żerowania niedźwiedzia w okolicy zostali wezwani w ostatnich dniach przez Polaków dwukrotnie. Najpierw, jak podaje zakopiańskie Radio Alex, zgłoszenie dotyczyło mężczyzny i kobiety przebywających w Słowackim Raju w piątek, 18 września. „Prosili o pomoc w powrocie do Podlesoka, ponieważ bali ataku. Ratownicy quadami przetransportowali turystów do miejsca zakwaterowania” – czytamy. W sobotę w tym samym parku narodowym również miała miejsce podobna akcja. Tym razem turyści, którzy przebywali w miejscowości Biely Potok, w oczekiwaniu na przybycie ratunku schowali się pod Tomaszowską Skałą. „Po dotarciu do nich ratownicy HZS odprowadzili ich niebieską trasą TZCH do Čingova, skąd para kontynuowała wędrówkę o własnych siłach” – podaje HZS.

Czytaj też:
Turystyczna inwazja w polskich górach. „Tłum to mało powiedziane”
Czytaj też:
Opublikowali nagranie z Tatr i w sieci zawrzało. „Ludzie to jednak mają coś z głową”

Opracowała:
Źródło: radioalex.pl/gazetakrakowska.pl