Te pętle rowerowe oferują spokój. Tak spędziłam czas w królestwie bocianów

Te pętle rowerowe oferują spokój. Tak spędziłam czas w królestwie bocianów

Dodano: 
Rowerem na Mazurach
Rowerem na Mazurach Źródło: Archiwum prywatne / Paulina Kopeć
Tego lata udałam się w piękny i wciąż za mało doceniany region Polski. Wszystko po to, by odkrywać nieznane mi tereny. Jeżdżąc rowerem, poznawałam Krainę Wielkich Jezior, a ta przywitała mnie bardzo dobrze.

Rowerem pośród pól pełnych bocianów, wielkich jezior i niczym nieposkromionej ciszy. Co jakiś czas żółty znak ostrzegający przed krowami lub innymi gatunkami zwierząt – w końcu jest dziko i zielono, nawet jeśli to droga przeznaczona do jazdy. Trzeba uważać nie tylko na miejscowe ostrzeżenia, trzeba być ostrożnym, bo łatwo zakochać się w tych widokach, zatracić w braku nadmiernych bodźców.

Tak jest na Mazurach. Zwłaszcza gdy rowerem jedziesz przez ciche lasy i między polami. Gdy opuszczasz zatłoczone centrum Mikołajek i Giżycka, by na kilka godzin poddać się pędowi dwóch kół. W trakcie jazdy wsłuchiwałam się co najwyżej w głos mojej współtowarzyszki wyprawy czy śpiew ptaków. Widziałam też ciekawe miejsca, choć największą atrakcją była natura.

Wybierając na urlop ten region Polski, zdecydowałam się na przejechanie ciekawych pętli rowerowych i nie nastawiałam się na całą Mazurską Pętlę Rowerową (MPR) – ta najbardziej kojarzy się z tym regionem. Choć jest imponująca pod względem długości i różnorodności – łączy miejscowości Szlaku Wielkich Jezior, ma prawie 300 km i jest nowa, bo otwarta dopiero od końca lata 2023 roku – to nie dla wszystkich będzie idealnym wyborem. Ja, kierując się m.in. opiniami doświadczonych rowerzystów na temat tego szlaku, postawiłam na krótsze odcinki, które w pewnej mierze i tak pokrywają się ze ścieżkami MPR. Przejechałam dwie mniejsze pętle o łącznej długości ponad 100 km.

Na Mazurach

Rowerem przez Mazury

Wybierając pętle rowerowe, inspirowałam się m.in. propozycjami Karola Wernera zawartymi w jego książce pt. „Rower to jest świat”. Autor w swoim poradniku zdradzał, że trasy MPR nie poleca w całości, ale wybrał odcinki – jego zdaniem – idealne na wycieczkę. Odrobinę zmodyfikowałam te sugestie i zaplanowałam trasy na dwa dni – jedną wokół jeziora Kisajno, Dragin, Dobskiego i Łabap, a drugą wokół Tałty i Ryńskiego. Jeszcze innego dnia pokonałam odcinek z Giżycka do Mikołajek, jadąc wzdłuż jeziora Niegocin. Ten fragment, choć położony poza pętlami też jest wart uwagi. Widoki robią fenomenalne wrażenie.

Trasa z Giżycka do Mikołajek

Pętla z Mikołajek

Bardzo widokową i ciekawą trasą jest ta wokół jezior Tałty i Ryńskiego. W tym przypadku ruszyłam z Mikołajek i pokonałam około 50 km. Zajęło mi to około 4 godzin, ale to przez wiele przerw m.in. na odpoczynek na plaży, kawę, zdjęcia itp. Nigdzie mi się przesadnie nie spieszyło. Zazwyczaj wyjeżdżałam z samego rana, by mieć jak najwięcej czasu.

Ryn i jezioro

Po drodze mijałam takie miejsca jak: Tałty, Ryn, Ławki, Krzyżany czy Nosyt Wielki, by na końcu znów wylądować w Mikołajkach. Na tej trasie najbardziej polecam przystanek właśnie w Rynie – czekają tam niewielka plaża z kładkami spacerowymi położonymi w wodzie, a także zamek. Już na początku tej pętli, czekało mnie wielkie zaskoczenie – odkrycie plaży tuż za Mikołajkami w wiosce Tałty. Była bardzo kameralna i pusta.

Pusta plaża we wsi Tałty

Jadąc tą pętlą, zarówno na początku ja jak i na końcu, przez długi czas znajdowałam się tuż przy jeziorze – można je podziwiać, wczuwając się w mazurski klimat. To coś zdecydowanie wyjątkowego, co sprawia, że trudno się nie zatrzymać, choć na chwilę. W trakcie tej pętli sporo też jest dróg leśnych – zwłaszcza na odcinku za Rynem. Za wsią Wejdyki, pojawiły się problemy z nawigacją i zostałam poprowadzona na trawiastą i nieprzejezdną ścieżkę – było bardzo dziko. Ostatecznie odkryłam poprawną trasę z fragmentu MPR. Kontynuowałam przejazd przez las i piaszczystymi nawierzchniami – wtedy trzeba się uzbroić w cierpliwość. Następnie znów dojechałam do jeziora Tałty, przy którym zaczynałam wycieczkę. Dobrze znane Mikołajki też warte są zwiedzenia i warto poświęcić na nie chociaż jeden dzień. Zauroczy was tam m.in. długa promenada, most czy plaża. Hitem są też rejsy po jeziorze Śniardwy – największym jeziorze w Polsce.

Rejs po jeziorze Śniardwy

Pętla z Giżycka

Drugą pętlę rowerową zaczęłam w Giżycku. Jechałam przez takie miejsca jak: Piękna Góra, Kamionki, Doba, Radzieje, Sztynort Mały, Sztynort, Harsz, Pozedrze, Pieczarki, Świdry, by na końcu znów być w Giżycku. Pokonałam około 64 km. Na tej trasie też pięknych widoków nie brakuje, co jakiś czas spośród drzew widoczne są jeziora.

Pętla rowerowa

W tym przypadku idealnym miejscem na dłuższy postój jest Sztynort – zobaczycie tam kameralny port, Jezioro Sztynorckie, domki na wodzie, zabytkowy XVII-wieczny pałac z historycznym parkiem czy aleję dębową. Ponadto okoliczną atrakcją jest Most Sztynorcki – piękny punkt widokowy.

Na Moście Sztynorckim

Trasa ta biegnie bezproblemowo i jest spokojna. Atrakcji oczywiście nie brakuje też w samym Giżycku. Hitami są tam m.in. molo, twierdza Boyen, ale też wieża widokowa na jezioro Niegocin.

Pusto w GiżyckuWieża widokowa w Giżycku

Trzeba się otworzyć na naturę

Przemierzając Mazury w ten sposób i wybierając właśnie te pętle rowerowe, przemierzałam obszary spokojne, zielone i ciche. Jadąc, często nie widziałam żywej duszy. Za to na polach co chwilę mijałam bociany – bywało, że słyszałam też ich głośny klekot, gdy latały w powietrzu. Spotkałam też krowy i konie, mijając przepiękne pola i lasy.

Musiałam być otwarta na tę zieleń, naturę i dzikość. Zdecydowanie pewniej czułam się, nie jadąc w pojedynkę.

Na pętlach, które wybrałam, mijałam zwykle po kilka osób przez cały dzień. Znacznie tłoczniej bywało nad morzem na słynnym R10. Na moje oko ta trasa zdecydowanie eksplorowana jest częściej.

Zwierzęta na Mazurach

Gdzie ci turyści?

Podczas mojego pobytu w tym regionie na przełomie lipca i sierpnia turystów, w tym rowerzystów było mało. Trudno mówić o męczących tłumach, zwłaszcza na trasach rowerowych, przez które jechałam. Nie wiem, w jakim stopniu tegoroczna sytuacja na Mazurach była spowodowana chłodnymi temperaturami tego lata.

Na trasie rowerowej

Brak tłumów na trasie bardzo mi odpowiadał. Z drugiej strony czasem można poczuć się raźniej, gdy po drodze spotykamy innych fanów rowerowych wypraw, zmierzających w tym samym kierunku.

Jeno jest pewne, Mazury nie zawsze zaskoczą was tłumami. Widać to m.in. na zdjęciu z plaży w Giżycku, znajdującej się w centrum tuż przy molo. Na zachodzie słońca było tylko kilkanaście osób. W Mikołajkach zaś słyszałam, jak pani sprzedająca miejsca na rejsy mówiła mi:

– Nie ma sezonu, to zupełnie coś innego niż rok temu, jest mało ludzi.

A to był dopiero początek sierpnia.

Może przypadkiem trafiłam na spokojniejszy czas. Jedno jest pewne, cieszyłam się tym, jak było i słoneczną pogodą. Ostatecznie w trakcie jazdy nigdy nie zastał mnie deszcz, choć prognozy na ten czas bywały różne. Teraz wciąż wracam na Mazury pełna pozytywnych wspomnień. Przede mną odkrywanie kolejnych zakamarków tego regionu. W końcu Węgorzewo, Pisz czy Ruciane-Nida czekają.

Czytaj też:
Wyjątkowy szlak rowerowy na długi weekend. Po drodze góry, jeziora i zamki
Czytaj też:
Tak można zobaczyć 100 jezior w Polsce. Wystarczy wybrać tę trasę

Źródło: Wprost