Susza dotyka jezioro zaporowe Edersee na rzece Eder w niemieckim powiecie Waldeck-Frankenberg. Ten zbiornik retencyjny jest największym tego typu w Hesji i znajduje się w niezwykle malowniczej okolicy – bezpośrednio pod historycznym zamkiem Schloss Waldeck. Choć z pozoru wszystko jest na swoim miejscu, dziś osoby przyjeżdżające na tamę, zastają smutny widok.
Jezioro Edersee niemal puste
Przykre informacje przekazuje m.in. portal zeit.de, powołujący się na dane Niemieckiej Agencji Prasowej. Zgodnie z nimi nad jeziorem Edersee już od sierpnia, zamiast lustra wody można oglądać głównie wyschnięte dno. Mimo to turystów nie brakuje, a wśród nich są także ci, którzy zaplanowali tam spędzić więcej czasu.
„To nasza 56. rocznica ślubu i przyjechaliśmy tu, żeby to uczcić” – tłumaczył jeden z pytanych mężczyzn, który przyjechał nad jezioro z Frankfurtu nad Menem. „Jest piękniejsze, gdy jest pełne” – odpowiadał pytany o wrażenia. Mimo to wraz z żoną zachwycali się okolicznymi krajobrazami i spokojem.
Inni, choć spodziewali się przykrego widoku, nie kryli zaskoczenia. „Wiedzieliśmy, że poziom wody jest niski, ale nie aż tak” – komentowała jedna z turystek wypoczywająca tam z dziećmi. Dodawała, że kąpiele zastępują spacerami.
Co oferuje wysychające jezioro?
Jezioro Edersee, oficjalnie znane jest także jako Edertalsperre, jest jedną z największych zapór w Niemczech. Zasila je rzeka Eder, która wypływa z pasma górskiego Rothaargebirge. To miejsce z długą historią, gdyż budowa zapory rozpoczęła się już w 1906 roku. Służyła wtedy m.in. stabilizacji poziomów wody Wezery i Kanału Śródlądowego oraz ochronie przed powodzią i wytwarzaniu energii elektrycznej.
Dziś teren nad wodą ma charakter głównie rekreacyjny i jest obiektem chronionym. 48-metrowa zapora rozciąga się na obszarze gmin takich jak Edertal, Vöhl i Waldeck. Uwagę przykuwają m.in. jej okoliczne historyczne wieże i budynki elektrowni. Obok turyści znajdują m.in. park narodowy Kellerwald-Edersee.
Choć zwykle jezioro nadawało się do kąpieli, co czyniło je szczególnie atrakcyjnym w sezonie letnim, obecnie wypełnione jest zaledwie w około 16 procentach. Pływają tam tylko pojedyncze łodzie, a rowery wodne utknęły na mieliznach. Widać nawet zatopione wcześniej pozostałości wiosek czy skalistych wysp. Wszystko to efekt suszy oraz konieczności spuszczenia wody w celu regulacji przepływu poziomu wody dla żeglugi na Górnej Wezerze i Kanale Śródlądowym.
Czytaj też:
Nie tylko Dunaj. Ta rzeka staje się tak sucha, że zamienia się w „szlak” dla pieszych Czytaj też:
To miejsce nie wygląda już tak pięknie. „Polskie Malediwy” wysychają
