Ministerstwo Zdrowia otrzymało listę wniosków od przedstawicieli branży uzdrowiskowej. Lista potencjalnych zmian w sanatoriach, które miałyby powstać w oparciu o nią, jest długa. Jak informuje Rynek Zdrowia, wśród pomysłów pojawia się na przykład wprowadzenie specjalnej listy osób gotowych do wyjazdu „last minute”. Najważniejszym problemem do rozwiązania pozostaje nagminne odwoływanie wyjazdów, za które w przyszłości może grozić nawet roczna karencja.
Koniec z odwoływaniem wyjazdów do sanatoriów
Do resortu zdrowia wpłynęły wnioski z branży uzdrowiskowej, które miałyby położyć kres rezygnacjom z pobytów w sanatoriach w ostatniej chwili. Wielu kuracjuszy nie czuje obowiązku poinformowania placówki, w której turnus został już zaplanowany i opłacony, o swojej nieobecności. Zdarzają się oczywiście także wypadki losowe. „W 2024 r. NFZ odnotował ponad 127 tys. rezygnacji, a rok później już nawet ponad 134 tys. Takie niedojazdy generują straty, zarówno finansowe, jak również społeczne, ponieważ niewykorzystane miejsca przepadają bezpowrotnie, podczas gdy część kuracjuszy wciąż czeka w kolejce” – pisze Rynek Zdrowia.
Podczas spotkania Parlamentarnych Zespołów ds. lecznictwa uzdrowiskowego padło kilka propozycji rozwiązań. Przede wszystkim jest to nałożenie na pacjentów obowiązku potwierdzenia wyjazdu poprzez osobisty kontakt z wybranym uzdrowiskiem. To pomogłoby także placówkom w uzyskaniu istotnych informacji o stanie zdrowia pacjenta i zakresie wymaganej pomocy.
Możliwe kary dla kuracjuszy
Pomysłem, który budzi najwięcej emocji, są sankcje dla kuracjuszy, którzy w odpowiednim terminie wyjazdu nie odwołali. W tym przypadku mowa o okresie karencji wynoszącym od 12 do 18 miesięcy. Dopiero po jego zakończeniu pacjenci mogliby złożyć kolejny wniosek o pobyt. „Oczywiście musimy wziąć pod uwagę dwa aspekty. Po pierwsze – konieczne jest jasne określenie, co jest uzasadnioną przyczyną rezygnacji – taki katalog przesłanek powinien zostać określony. Po drugie, pojawia się ryzyko, że sami możemy na tym rozwiązaniu stracić. Pacjent, który w przyszłości mógłby ponownie wrócić do systemu i skorzystać z wyjazdu do innego uzdrowiska, miałby taką możliwość czasowo zablokowaną” – uważa Aleksandra Sędziak, konsultantka krajowa w dziedzinie balneologii i fizykoterapii. To jedna z osób, które opowiada się za takim rozwiązaniem.
Nieco mniej kontrowersyjna jest idea stworzenia listy „last minute”, czyli dodatkowego pola w formularzu, którego zaznaczenie informuje o gotowości do wyjazdu w ostatniej chwili. Na przykład gdy miejsce zwolni się na przykład z powodu odwołanego wyjazdu innej osoby.
Przyszłość forsowanych zmian pozostaje niepewna. Na razie nie wiadomo kiedy i w jakim zakresie takie rozwiązania mogłyby zostać wdrożone.
Czytaj też:
W uzdrowisku będzie „jak za dawnych lat”. Skorzystają nie tylko kuracjuszeCzytaj też:
Kuracjusze jeszcze je pamiętają. Uzdrowisko blisko gór może wrócić po 20 latach
