Najnowszy raport ONZ dotyczący turystyki pokazał, które państwa odnotowały największy wzrost liczby przyjazdów w pierwszych trzech miesiącach 2026 roku. To często kierunki, które do tej pory wielu osobom pozostawały bliżej nieznane, a przynajmniej nie były oczywistym wyborem na spędzenie urlopu. Trendy pokazują jasno: szukamy miejsc z dala od ludzi. Świetne wyniki osiągnęły bowiem takie miejsca jak Mongolia, Palau i Uzbekistan. Trzy kraje okazały się jednak jeszcz lepsze od nich.
Turyści odkryli nowy raj
Aż o 45 procent więcej przyjazdów na początku 2026 roku odnotowała Nowa Kaledonia. Francuskie terytorium zamorskie leży w zachodniej części Oceanu Spokojnego, w Melanezji, około 1400 km na wschód od Australii i 1500 km na północny zachód od Nowej Zelandii. Ten raj oferuje zjawiskowe rafy koralowe i najpiękniejsze laguny świata: Laguna Nowej Kaledonii została nawet wpisana na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Innym miejscem zyskującym popularność, również położonym na terenie Oceanii jest Palau. Wyspiarskie państwo „urosło” turystycznie o 37 procent.
Polacy mogą dolecieć bezpośrednio
Jak podaje Euronews, wśród kierunków, które odnotowały wzrost liczby przyjazdów w pierwszych trzech miesiącach 2026 r., najlepsze wyniki osiągnęły: Paragwaj (wzrost o 46 proc.), wspomniana Nowa Kaledonia (45 proc.) i Salwador (43 proc.). Poza Oceanią, Ameryką Środkową i Ameryką Południową, zyskuje także Azja. Dwucyfrowy wzrost dotyczy Mongolii (39 proc.) i Uzbekistanu (37 proc.).
Szczególnie to ostatnie miejsce powinno zainteresować Polaków. Do Taszkentu, stolicy Uzbekistanu, lata bowiem polski LOT. Rejs z lotniska Chopina trwa niecałe 6 godzin – Uzbekistan może być więc ciekawą i wcale nie tak daleką alternatywą dla wielu europejskich kierunków. Ceny biletów w czerwcu zaczynają się już od 1800 złotych w jedną stronę.
Czytaj też:
Ten region zyskuje w oczach Polaków. „Efekt instagramowej świeżości” Czytaj też:
Ani Hiszpania, ani Włochy. Turystyczny gigant zyskał nad nimi jedną przewagę
