Katastrofa promu na Cyprze. „Nigdy wcześniej czegoś takiego nie widzieliśmy”

Katastrofa promu na Cyprze. „Nigdy wcześniej czegoś takiego nie widzieliśmy”

Dodano: 
Tragedia na promie
Tragedia na promie Źródło: Shutterstock / Screen Channel 4 News
Tragicznie skończyła się wycieczka po wodach jednego z europejskich krajów. Prom zatonął niewiele kilometrów od lądu.

Dla wielu osób szukających odpoczynku miała to być relaksująca przygoda, okazała się jednak sceną z horroru. Do katastrofy doszło na Cyprze Północnym w minioną niedzielę 30 sierpnia. Statek, który zmierzał w stronę tureckiego portu Tasucu, nagle się wywrócił. Na pokładzie znajdowało się wtedy około 260 osób. Wiadomo już, że nie wszyscy przeżyli. Część pozostaje zaginiona.

Tragedia na promie pasażerskim

Tragedię potwierdził minister transportu terytorium Cypru Północnego, Erhan Arıklı. Przekazał, że prom całkowicie zatonął na głębokości 514 metrów. Media informują o ośmiu ofiarach śmiertelnych oraz 18 osobach nieodnalezionych. Jednocześnie uratować udało się 237 osób. Poszukiwania na wodach wyspiarskiego kraju wciąż trwają. Tych, którzy przeżyli, bezpiecznie ewakuowano na brzeg i przewieziono do szpitali, inni wciąż mogą potrzebować pomocy.

„Zespoły poszukiwawczo-ratownicze pracują bardzo intensywnie, aby ich odnaleźć” – powiedział przywódca Turków cypryjskich, Tufan Erhürman. Podkreślał jednak, że jeśli ktoś nadal znajduje się na pokładzie promu, dotarcie do niego nie jest obecnie łatwe. W działaniach mają pomóc m.in. nowoczesne sprzęty.

Zdaniem burmistrza północnej Nikozji, Mehmeta Harmancı, katastrofa jest najgorszą w tym miejscu od 40 lat. „Nigdy wcześniej czegoś takiego nie widzieliśmy” – komentował w rozmowie z theguardian.com.

W sieci pojawiły się nagrania, na których widać moment akcji ratunkowej.

To miał być tradycyjny rejs

Na wodach Cypru przewrócił się prom należący do firmy Filo Denizcilik, przypominający katamaran. Wyruszył z portu w Kirenii, znanego również jako Girne, położonego na północy podzielonego Cypru. Miał dotrzeć do portu Taşucu w prowincji Mersin w Turcji. Problemy pojawiły się u wybrzeży Diany, gdzie statek uderzany przez fale zaczął nabierać wody.

Turyści i mieszkańcy wsiadający na pokład skorzystali z popularnej wycieczki, by dostać się do miejsca słynącego z wypoczynku. Połączenie, które wybrali, odbywa się tam regularnie kilka razy dziennie i łączy oba miejsca.

Kapitan statku i siedmiu członków załogi zostało zatrzymanych w ramach śledztwa. Przyczyny tragedii będą ustalane.

Czytaj też:
Prom pasażerski stanął w ogniu. Co najmniej pięciu turystów nie przeżyło
Czytaj też:
Tragedia na morzu w uwielbianym kraju Polaków. 3 osoby nie żyją

Opracowała:
Źródło: bbc.com/theguardian.com