Na tropie Wojtka z Zanzibaru. Miały być rajskie wakacje, nie było urlopu ani zwrotu pieniędzy

Na tropie Wojtka z Zanzibaru. Miały być rajskie wakacje, nie było urlopu ani zwrotu pieniędzy

Dodano: 2
Zanzibar
Zanzibar Źródło: Flickr / Cristoffer Crusell
Wojtek z Zanzibaru rozkochał Polaków w tej niewielkiej afrykańskiej wyspie. Rajskie wakacje spędziło tam nie tylko wielu polskich turystów, ale również gwiazdy i celebryci. Czar prysł jednak w lutym 2022 roku, a rajskie imperium zamieniło się w koszmar klientów.

Wojciech Ż. pokazał Polakom Zanzibar w 2017 roku. Przedsiębiorca z Trójmiasta zaczął promować wyspę w mediach społecznościowych, a następnie zaprosił rodaków do prowadzonego przez niego hotelu. Początkowo wszystko było idealne. Domki kilka metrów od plaży, restauracja w zasięgu ręki. Rajskie widoki i wakacje marzeń stały się faktem. Z czasem jednak na tym ziemskim Edenie pojawiła się skaza. Na początku 2022 roku wakacje marzeń stały się zmorą turystów, którzy je wykupili.

Wojtek z Zanzibaru zamyka hotele Pili Pili

Właśnie w lutym Wojtek z Zanzibaru poinformował nagle, że tymczasowo wstrzymuje działalność sieci hoteli Pili Pili. Klienci nie otrzymali zwrotu pieniędzy, a zarządca poinformował, że działalność zostanie wznowiona w czerwcu.

W międzyczasie pojawił się kolejny problem. Czarterowe linie Enter Air, które wcześniej przewoziły na Zanzibar turystów z Polski, poinformowały, że w trybie natychmiastowym zrywają współpracę z Pili Pili. „W związku z zakończeniem współpracy pomiędzy Enter Air Sp. z o.o. a spółką Pili Pili Fly z przyczyn leżących wyłącznie po stronie Pili Pili Fly informujemy, że wszelkie rejsy lotnicze zaplanowane do realizacji dla Enter Air po dniu 4 czerwca do wykonania na trasie Warszawa – Zanzibar – Warszawa nie zostaną wykonane. Informujemy również, że rejsy te nie zostały nigdy opłacone przez Pili Pili Fly. Wszelkie pytania w tym zakresie prosimy kierować bezpośrednio do Pili Pili Fly” – poinformował przewoźnik w komunikacie opublikowanym w mediach społecznościowych.

– Na początku nie było żadnych problemów finansowych. Później były jakieś przestoje, ale pojawiło się hasło firmowe, że „Pili Pili płaci z opóźnieniem, ale zawsze płaci”. (...) Pierwsze tąpniecie było w tamtym roku, mniej więcej w czerwcu/lipcu. Zaczęły się zaległości u moich wykonawców na 50-100 tys. zł, a ja dostawałem 10 tys. i to miałem rozdzielić na nich wszystkich. Z tego miałem pokryć również swoją pensję – mówił w „Raporcie” jeden z byłych współpracowników Wojtka z Zanzibaru. Dodał również, że później Pili Pili przestało płacić komukolwiek, niezależnie od kwoty, a negatywne komentarze klientów były regularnie kasowane.

Klienci Pili Pili czują się pokrzywdzeni

Swoją historię w na łamach programu postanowiły opisać osoby, które czują się pokrzywdzone. Izabela i Tomek o Pili Pili i Wojtku z Zanzibaru dowiedzieli się dzięki telewizji. W 2021 roku postanowili spędzić na Zanzibarze Boże Narodzenie, a z wyjazdu wrócili bardzo zadowoleni. – Ten pierwszy pobyt na Zanzibarze – pierwsza klasa. Bungalow znajdował się pięć metrów od oceanu, obok był basen i restauracja. Trochę dłużej czekało się na jedzenie, ale nam to nie przeszkadzało – opowiedział Tomasz. Nic więc dziwnego, że para, która bardzo dobrze wspominała pierwszy wyjazd, postanowiła wybrać się również na kolejny. Ten zarezerwowali w lutym 2022 roku i wtedy zaczęły się problemy.

– Dało się wyczuć, że coś jest nie tak. Pisaliśmy do Wojtka w sprawie zwrotu pieniędzy lub prawa wyboru innego terminu wyjazdu. Powiedział, że możemy odsprzedać Pili Pili Coiny (wirtualną walutę stosowaną w hotelach – przyp. red.), ale nie odzyskamy pieniędzy za samolot. Jest nam winny ok. 20 tys. zł – mówiła para.

Pokrzywdzonych jest znacznie więcej, a niektórzy w biznes na Zanzibarze zainwestowali o wiele większe pieniądze. Wojtek złożył bowiem propozycję wspólnej inwestycji, w ramach której na Zanzibarze miała powstać sieć luksusowych domków. Inwestorzy mieliby prawo spędzać w nich urlop, a przez pozostałą część roku otrzymywaliby procent kwoty z ich wynajmu. Niektórzy zainwestowali nawet 2 miliony złotych.

Wojtek z Zanzibaru miał wcześniej konflikty z prawem

W programie „Raport” Polsatu News uważnie przyjrzano się obecnej sytuacji związanej z Pili Pili i działalnością Wojtka z Zanzibaru. W materiale poinformowano m.in., że przedsiębiorca w 2019 roku został skazany za oszustwa i multiplikowanie spółek. Miał stawić się w zakładzie karnym, ale tego nie zrobił. Na 8 czerwca zaplanowana jest rozprawa kasacyjna w Sądzie Najwyższym. Wojciech Ż. posiada również zakaz prowadzenia działalności jako organizator turystyki.

Wojtek z Zanzibaru może mieć o wiele więcej problemów z prawem, ponieważ do sądu zgłaszają się kolejne osoby, które czują się przez niego oszukane. „Dotychczas wpłynęło 26 zawiadomień osób pokrzywdzonych działalnością spółek Pili Pili. W zakresie organizowanych wycieczek zawiadamiający wskazywali jako szkodę kwoty od kilkunastu tysięcy złotych do kilkudziesięciu tysięcy złotych. W przypadku zakupu nieruchomości wskazywane przez zawiadamiających szkody były wyższe i sięgały od kilkudziesięciu tysięcy złotych do prawie 2 milionów złotych” – poinformowała Polsat News Marzena Muklewicz, rzeczniczka prasowa Prokuratury Regionalnej w Gdańsku.

Co ciekawe mimo ogromnego zamieszania wokół działalności Wojtka na Zanzibarze, nadal istnieje możliwość zakupu wyjazdu do Pili Pili. Klienci muszą jednak samodzielnie zorganizować sobie przelot.

Polsat News próbował skontaktować się z Wojciechem Ż. Niestety próby zakończyły się fiaskiem. Zdaniem redakcji „Raportu” 46-latek prawdopodobnie nadal przebywa na Zanzibarze, a niebawem może zostać za nim wystawiony list gończy.

Opracowała:
Źródło: Polsat News
 2

Czytaj także