Samolot linii EasyJet lecący do Wielkiej Brytanii został przekierowany do Rzymu Fiumicino po tym, jak pasażer poinformował załogę, że w jego bagażu rejestrowanym jest ładujący się powerbank. Po prawie trzech godzinach lotu pilot wykonał ostry skręt nad Morzem Adriatyckim i wylądował 20 minut później w stolicy Włoch.
Samolot wystartował z Hurghady we wtorek wieczorem i miał lądować w środę rano na Londyn- Luton, jednak powrót z Rzymu do Wielkiej zaplanowano dopiero na środowy poranek.
Powerbank w bagażu podręcznym. Załoga potraktowała to poważnie
Rzecznik linii lotniczych EasyJet poinformował, że samolot wylądował bezpiecznie, a pasażerowie opuścili pokład zgodnie z procedurą. Złamanie regulaminu oznaczało sporo niedogodności dla turystów.
„Zapewniliśmy im zakwaterowanie w hotelu oraz posiłki tam, gdzie było to możliwe. Ponieważ część klientów pozostała na lotnisku, zapewniono im przekąski. Bezpieczeństwo pasażerów i załogi jest dla EasyJet najwyższym priorytetem, a linia eksploatuje swoją flotę samolotów w ścisłej zgodności ze wszystkimi wytycznymi producentów” – dodał.
Czy można używać powerbanka w samolocie?
Procedury dotyczące używania powerbanków w samolocie nie są jednolite we wszystkich liniach. Zgodnie z zasadami EasyJet powerbanki można przewozić wyłącznie w bagażu podręcznym, jednak zabronione jest zarówno ich ładowanie, jak i ładowanie nimi innych urządzeń.
W liniach Ryanair można korzystać z powerbanka w czasie lotu, (ale nie podczas kołowania, startu lub lądowania samolotu), zaś w w PLL LOT i Lufthansie zasady są ostrzejsze. Na pokładzie samolotu narodowego przewoźnika przed startem usłyszymy komunikat, że zabronione jest zarówno używanie powerbanków zgodnie z ich przeznaczeniem, jak i ładowanie tych urządzeń. W ten sposób linie zabezpieczają się przed ryzykiem przegrzania się powerbanków i pożaru na pokładzie.
Czytaj też:
Co tak naprawdę się stanie, jeśli nie włączysz trybu samolotowego podczas lotu? Warto wiedzieć
