Turyści omijają Bieszczady. Przedsiębiorcy wskazują na jeden ważny powód

Turyści omijają Bieszczady. Przedsiębiorcy wskazują na jeden ważny powód

Dodano: 
Bieszczady
Bieszczady Źródło: Shutterstock / Czerep rubaszny
W Bieszczadach ubywa turystów, a właściciele noclegów notują straty. Na kiepski sezon turystyczny w regionie mają wpływ dwie kwiestie.

Sezon turystyczny w Bieszczadach nie należy w tym roku do udanych. Lokalni przedsiębiorcy przyznają, że gości jest mniej, a wolne miejsca noclegowe można znaleźć nawet tam, gdzie w poprzednich latach rezerwacje znikały z dużym wyprzedzeniem. Na słabszy ruch wpływa nie tylko pogoda, ale też nagłośnione informacje o niedźwiedziach pojawiających się blisko domów i na trasach.

Bieszczady notują słabszy sezon niż przed rokiem

Właściciele pensjonatów i gospodarstw agroturystycznych nie ukrywają, że tegoroczny sezon jest trudniejszy niż zwykle. Jak relacjonują rozmówcy "Faktu", turyści rzadziej rezerwują pobyty z wyprzedzeniem, a oferty last minute pojawiają się znacznie częściej niż w poprzednich latach.

– Rzeczywiście, turystów było trochę mniej niż zwykle. Ale pogoda nie była najlepsza, może dlatego – mówi jeden z właścicieli pensjonatu pod Cisną w rozmowie z dziennikiem.

Nie tylko pogoda. Obawy w Bieszczadach budzą też niedźwiedzie

Coraz częściej jako powód rezygnacji z wyjazdów wskazywany jest strach przed spotkaniem z niedźwiedziem. Z danych Bieszczadzkiego Parku Narodowego wynika, że w pierwszych dniach maja region odwiedziło 22,9 tys. osób. Rok wcześniej było to 34 tys., a dwa lata temu ponad 50 tys.

Spadek zainteresowania zbiegł się z głośnym wydarzeniem z kwietnia 2026 roku w pobliżu Płonnej, gdzie niedźwiedź zaatakował i zabił kobietę zbierającą poroże razem z synem. Lokalni gospodarze uważają, że te koszmarne zdarzenie mogło zniechęcić wielu turystów do majowego wyjazdu w Bieszczady.

W tym sezonie obecność drapieżników częściej odnotowywano w rejonach Polańczyka, Soliny i Cisnej. Pojawiały się też sygnały o ich obecności w pobliżu ludzkich siedzib, zwłaszcza tam, gdzie po zimie samice z młodymi szukały pożywienia. Sporadyczne doniesienia dotyczyły nawet Przemyśla. Mieszkańcy regionu podkreślają jednak, że potrafią funkcjonować w sąsiedztwie niedźwiedzi i wiedzą, jak reagować w niebezpiecznych sytuacjach. Zwracają uwagę, że problemem bywa raczej brak doświadczenia przyjezdnych niż sama obecność zwierząt.

Leśnicy apelują o ostrożność na szlakach

Specjaliści przypominają, że Bieszczady są naturalnym środowiskiem niedźwiedzi i apelują o przestrzeganie podstawowych zasad bezpieczeństwa. Zalecają, by nie schodzić ze szlaków, unikać samotnych wędrówek, zachowywać czujność i nie zostawiać jedzenia w łatwo dostępnych miejscach.

W przypadku spotkania z niedźwiedziem leśnicy radzą spokojnie się wycofać i unikać gwałtownych ruchów. Służby stosują też działania zapobiegawcze, takie jak odławianie najbardziej natarczywych osobników, zakładanie obroży telemetrycznych, relokacja czy odstraszanie.

Czytaj też:
Polacy nie chcą jeździć w Tatry? „Ludzie wolą oszczędzać”
Czytaj też:
Turyści odwołują rezerwacje nad Bałtykiem. „Czasy desperacji się już skończyły”

Źródło: Fakt