W środę odbyło się spotkanie Zespołu Koordynacyjnego poświęcone sytuacji na Bliskim Wschodzie, z udziałem premiera. Polski rząd podjął decyzję o ewakuacji Polaków, którzy przebywają w krajach objętych działaniami zbrojnymi na Bliskim Wschodzie i potrzebują pilnej pomocy.
Polacy w Omanie potrzebują pomocy
„Decyzja o wysłaniu transportu lotniczego po ludzi potrzebujących ze względu na stan zdrowia jest w realizacji i w ciągu kilkunastu godzin samolot z medycznym priorytetem powinien wylądować w Omanie” – powiedział premier podczas specjalnego spotkania w siedzibie MSZ. Na powrót z Omanu do kraju czeka m.in. poważnie chora Polka.
Premier zaapelował też o zrozumienie tej sytuacji przez inne osoby czekające na ewakuację. „Jeśli samolot poleci po chorych, a będzie także miejsce dla zdrowych, ewakuujemy każdego, kto będzie potrzebował, w ramach możliwości” – podkreślił.
Zaapelował, żeby nie lecieć na Bliski Wschód, nawet jeśli oznacza to stratę pieniędzy za opłacone wycieczki. „Ten, kto leci dzisiaj, za chwilę może czekać na pomoc państwa. Kto nie musi, niech nie leci” – mówił.
Choć przestrzeń lotnicza nad Omanem pozostaje otwarta, to kraj nie jest bezpiecznym kierunkiem na podróż. We wtorek biuro podróży Itaka zmieniło pierwotną decyzję w sprawie zaplanowanych wycieczek i zawiesiło wyloty do 23 marca.
Pomoc dla Polaków w zagrożonych regionach
Szef MSZ Radosław Sikorski przekazał wcześniej szczegóły dotyczące Polaków w innych krajach na Bliskim Wschodzie.
"Nasza służba konsularna w Egipcie odebrała 736 osób, w Izraelu sądzimy, że pozostało tylko ok. 30 osób, Jordanię opuściło ok. 800 osób, tylko 300 ostatniej doby i w zasadzie nie ma już zgłoszeń na tym kierunku. Nasza konsul spotkała w Jordanii dziewięciu Polaków, którzy właśnie jechali na wycieczkę krajoznawczą. W Libanie sytuacja jest coraz bardziej skomplikowana" – mówił.
Dodał, że służba konsularna w Egipcie do tej pory odebrała 736 osób. Możliwości powrotu otwierają się też w ZEA. „Samoloty z Emiratów wylatują i chodzi o to, żeby wylatywały także do Warszawy. Mamy nadzieję, że w najbliższym czasie z Emiratów wyleci około 100 samolotów” – mówił.
Turyści utknęli w Azji. Ceny biletów poszybowały w górę
PAP informuje, że rząd planuje także ewakuować turystów ze Sri Lanki i Malediwów przy wsparciu narodowego przewoźnika PLL LOT. Chodzi o klientów małych biur podroży. Rejs nie będzie biletowany.
„W ramach lotnictwa cywilnego nasz narodowy przewoźnik, Polskie Linie Lotnicze LOT, wspiera małe biura podróży, te o najmniejszym potencjale w sprowadzaniu polskich obywateli do naszego kraju. Na jutro zaplanowaliśmy lot największym w naszej dyspozycji samolotem do Sri Lanki, a dalej na Malediwy i zamierzamy sprowadzić stamtąd naszych obywateli” – zapowiedział minister infrastruktury Dariusz Klimczak podczas środowego posiedzenia zespołu ds. sytuacji na Bliskim Wschodzie. Po turystów poleci Boeing 787 Dreamliner.
Wojna na Bliskim Wschodzie wywołała gigantyczny chaos w planach podróżnych na całym świecie. Problemy mają nie tylko turyści w krajach objętych konfliktem, którzy nie zdążyli ich opuścić albo zignorowali ostrzeżenia. Ograniczenia w przestrzeni powietrznej nad krajami Zatoki Perskiej dezorganizują powrót do kraju z innych turystycznych kierunków Azji, a ceny biletów na dostępne połączenia lotnicze do Europy poszybowały w górę. Koszt powrotu dla grupy może wynosić nawet 100 tys. zł.
Czytaj też:
Itaka jednak zawiesi loty. Wydano ważny komunikatCzytaj też:
Rainbow Tours z pilnym komunikatem dla turystów. Chodzi o podróże do Omanu
