W minionym tygodniu obłożenie w obiektach noclegowych w Zakopanem wyniosło zaledwie 45 procent. Przyczynę niezadowalającego wyniku Karol Wagner z Tatrzańskiej Izby Gospodarczej widzi w wyjątkowo długiej przerwie świąteczno-noworocznej. – Polacy są już nasyceni chęcią podróżowania w okresie zimowym. Wielu naszych rodaków już zdążyła gdzieś wyjechać na święta, sylwestra czy Trzech Króli – tłumaczy w rozmowie z „Wprost”. Mówi także o cenach.
Polacy odkładają decyzję o kolejnym wyjeździe
Pierwsza tura ferii nie spotkała się z takim zainteresowaniem, na jakie liczyli zakopiańscy hotelarze. Według danych przedstawionych przez TIG, w minionym tygodniu (19-23 stycznia) obłożenie w Zakopanem wyniosło 45 procent. Znacznie lepiej prezentowały się jednak weekendy – w dniach 16-17 stycznia zapełnionych było 80 procent dostępnych pokoi, a w kolejną sobotę i niedziele, przypadające na 23 i 24 stycznia, obłożenie wyniosło 75 procent.
Choć wyniki są rozczarowujące, trudno mówić o „tragedii na Podhalu” – jak pokazują poprzednie lata pierwszy tydzień ferii zazwyczaj wypada słabiej na tle pozostałych, bez względu na to, na jakie województwa przypada. Zdaniem Wagnera zmiany w podziale tur ferii zimowych mogły wpłynąć na słabsze wyniki, ale nie były ich jedyną przyczyną.
Polacy odkładają decyzję o kolejnym wyjeździe zaraz po Nowym Roku. – Wydali na podróże w święta i sylwestra i teraz muszą odkuć się po tamtych wydatkach – twierdzi Wagner. – Innym socjologicznym elementem jest po prostu odwlekanie kolejnego tygodnia spędzonego z dziećmi. Wiemy to zarówno od naszych gości, jak i od naszych przyjaciół pracujących w województwach mazowieckim czy pomorskim – dodaje.
Klęska urodzaju, czyli pogoda dopisała za bardzo
– Mamy do czynienia trochę z klęską urodzaju. Armagedon, który wydarzył się w wielu polskich województwach na tydzień przed feriami niestety nie wywołał fali konsumpcjonizmu. Ci, którzy zamierzali w góry pojechać, nie pojechali z prozaicznych przyczyn – na przykład braku opon zimowych czy ze strachu przed jazdą w taką pogodę. Na drogach było niebezpiecznie. Niestety jeśli nie sprzedamy ferii w czasie ferii, to ich po prostu nie sprzedamy. Goście, którzy zrezygnowali z wyjazdu, nie przyjadą już na ferie w innym terminie, bo mają dzieci w szkołach – mówi Karol Wagner dla „Wprost”.
Większa konkurencja na Podhalu
Śnieg dostępny w wielu miejscach w Polsce w tym samym czasie sprawił, że Zakopane przestało być już tak atrakcyjne. – W poprzednich latach w wielu regionach było dużo trudniej o bezpieczny i „ładny” śnieg. W związku z tym jechało się Zakopanego, bo mamy przewagę wysokości, technologii i pieniędzy, które właściciele wyciągów potrafią wpompować w te wyciągi już od listopada – mówi Wagner. W tym roku, gdy po po wielu latach można jeździć na nartach w Bełchatowie czy Olsztynie, wielu turystów zdecydowało się na ośrodki bliżej domu.
Drożyzna nie jest powodem
Zarzuty o zbyt wysokie ceny zdaniem TIG nie mają pokrycia w rzeczywistości.
– Mediana cen noclegów w pierwszym tygodniu ferii w centrum Zakopanego, w standardzie trzygwiazdkowym, wynosiła 580 zł za noc, za pokój 2 + 1 ze śniadaniem, podczas gdy rok wcześniej analogiczna oferta kosztowała 680 złotych za noc – wylicza Wagner. – Zakopane nie jest w topie najdroższych ośrodków turystycznych w Polsce. Drożyzna nie jest konsekwencją spadku obłożenia. To wykluczam absolutnie i bezwzględnie – dodaje. Przypomina, że w tym roku wyciągi nie podrożały ani o złotówkę. Niestety, z powody niżu demograficznego liczba dziecięcych narciarzy spada – a to dla nich najczęściej organizuje się zimowe wyjazdy.
Część Polaków jest też na Zakopane zbyt... zamożna. – Jeździ się w Alpy abo Dolomity. Część gości ucieka pod palemkę – egipską czy dominikańską. Stać ich na to i woleli pojechać w ciepły klimat. My nie mamy startu do tych gości, oni mają inne potrzeby konsumenckie – dodaje Karol Wagner.
Prognozy na pozostałą część ferii
Dane już pokazują, że w drugiej turze ferii dopiszą goście z Małopolski, a w trzeciej Wielkopolanie. Na razie obłożenie na czas wypoczynku rozpoczynający się 2 lutego sięga 65 procent. W przypadku trzeciej tury (16 lutego – 1 marca) wynosi ono 50 procent z tendencją wzrostową. Do tego czasu wiele może się jeszcze wydarzyć, również w pogodzie. Zdaniem Wagnera niezależnie od warunków w pierwszej i drugiej połowie lutego, ośrodki nie powinny mieć problemów z dowiezieniem śniegu. Zresztą dla części gości zdecydowanie ważniejsze od jazdy na nartach są same widoki. – Tu wygrywamy, bo zawsze mamy na horyzoncie ośnieżone szczyty, jakich w Beskidach się nie znajdzie – mówi.
Zakopane ma jednak dość roli najważniejszego ośrodka w Polsce i ciągłych porównań. – Chcielibyśmy, żeby ktoś nam tę koszulkę lidera już zdjął z pleców. Mamy 250 tysięcy miejsc noclegowych, a Krynica-Zdrój 14 tysięcy, Szczyrk jeszcze mniej. Nawet jeśli u nas jest 45 proc. obłożenia, to my tym obłożeniem w stu procentach pokrywamy kilka innych gmin w Polsce – mówi Wagner.
Czytaj też:
Apel do turystów w Zakopanem. „Prosimy, nie róbcie tego”Czytaj też:
Ferie zimowe 2026 wystartowały. Polacy tną koszty
