Do Torunia trafiam z Warszawy po około 2 godzinach i 20 minutach jazdy pociągiem PKP Intercity. Z dworca natychmiast kieruję się w stronę Starego Miasta, bo to one jest kluczowym punktem na mapie dla zwiedzających. Po około 25 minutach spokojnego spaceru m.in. przez most im. Józefa Piłsudskiego, który łączy dwa brzegi Wisły, trafiam na bulwary. Następnie w każdej chwili mogę wejść w jedną z uroczych uliczek prowadzących w stronę rynku.
Już na moście jest intrygująco, można zatrzymać się przy punkcie widokowym, z którego pięknie prezentują się starówka, rzeka i plaża. To jednak dopiero początek. Czeka na mnie dużo atrakcji, ale wszystkie położone są tak blisko siebie, że przy dobrym planie i wcześniejszym zapoznaniu się z mapą, da się je zobaczyć bez nadmiernego zmęczenia, szybkiego biegania z punktu A do B czy wydawania pieniędzy na tramwaje i autobusy.
Historyczne centrum Torunia oczarowuje
Szybko odkryłam, że to nie tylko plotki, że Toruń jest uroczy. Fakt, że cała średniowieczna starówka już w 1997 roku została wpisana Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO potwierdza potęgę tego miejsca. Duch historii wciąż jest żywy, czuć to w ruinach zamku krzyżackiego, kolorowych kamienicach, zabytkowych bramach, rynku i przysmakach tworzonych według starodawnych receptur. Doświadczałam tego podczas spokojnych spacerów, zatrzymując się w podziwie nad niemal każdym zakamarkiem. Jednym z nich jest ulica Ciasna, najwęższa w Toruniu – jest jak sekretne przejście, którego szerokość w najwęższym miejscu wynosi niecałe 3 metry. Znajduje się przy niej także kolorowy mural.
Najbardziej zauroczył mnie jednak rynek z wybitnymi dziełami architektury. Wśród nich są: Ratusz Staromiejski, Katedra św. Jana Chrzciciela i Jana Ewangelisty – wewnątrz niej podziwiałam malownicze i przeogromne witraże, Dwór Artusa czy słynna Kamienica Pod Gwiazdą uznawana za najpiękniejszą w mieście.
Idąc centralnym deptakiem, czyli ulicą Szeroką, w każdej chwili mogłam niemal ekspresowo „odbić” do pozostałych atrakcji m.in. Domu Mikołaja Kopernika, licznych kawiarni, sklepów z piernikami czy pamiątkami. Moją uwagę zwraca brak karnawałowego klimatu, przepychu, nadmiaru chińskich bibelotów czy kiczu – jak wszędzie znajdziecie produkty niskiej jakości, jednak mam wrażenie, że w centrum Torunia dobrze zachowana jest równowaga.
Bramy i wieża
Byłam też pod wrażeniem tego, jak zachowane są dawne bramy miasta – zostały tylko trzy – Żeglarska, Klasztorna i Mostowa. Każdą musiałam dobrze obejrzeć i sfotografować! Kiedyś były zamykane, by nikt niepożądany nie mógł dostać się za mury starówki, dziś ciągle otwarte, nadal prezentują się pięknie – każda inna, ciekawa i majestatyczna zaprasza w głąb brukowanych uliczek.
Blisko jednej z bram, a jednocześnie zaledwie 3 minuty pieszo od ul. Kopernika i tuż przy Bulwarze Filadelfijskim, znajduje się Krzywa Wieża. Choć ta nazwa kojarzy się głównie z Pizą, to nie tylko we Włoszech czeka nietypowy zabytek. W Toruniu znajduje się średniowieczna baszta obronna, która ze względu na osunięcie piaszczystego podłoża jest wyraźnie pochylona – o około 140 cm. Za opłatą wchodzi się do środka.
Pierniki, piecuchy i jeszcze więcej pierników
Przerwę w zwiedzaniu i spacerach wykorzystałam na degustację pierników, które wzywają turystów niemal z każdej strony. Oczom ukazują się piernikowe raje, krainy pierników, sklepy różnych sieci i marek z różnorodnymi produktami – także ozdobnymi. Moim zdaniem najlepiej zatrzymać się na ul. Żeglarskiej, gdzie wybór jest szczególnie duży. Znalezienie kostek piernikowych o smaku pomarańczy, marcepanu, moreli czy karmelu to nie problem, tak samo jak ozdobnych ciastek z dedykacją na każdą okazję. Aromat korzennych przypraw unosi się w powietrzu, a wszystko to z pyszną kawą smakuje idealnie, oczywiście najlepiej z latte piernikowym!
Zaskoczyło mnie, że w Toruniu bardzo popularne są też pewnego rodzaju pierogi, których natychmiast postanowiłam spróbować. Chodzi o tzw. piecuchy. Wyglądają obłędnie, a smakują jeszcze lepiej – dostępne zarówno z farszami wytrawnymi jak i słodkimi. Jeśli, wybierając piecuchy, liczycie na tradycyjne ciasto, możecie się zdziwić, otrzymacie coś przypominającego nadziewane bułeczki – są jednak ciekawą alternatywą dla tradycyjnych pierogów. Ja spróbowałam ich w kultowym „Starym Młynie” polecanym przez wiele osób.
To zobaczysz nie tylko w Noc Muzeów
Mój weekend w Toruniu przypadł na Noc Muzeów, nie mogłam więc nie wykorzystać okazji do bezpłatnego zwiedzenia popularnych atrakcji. Trafiłam do wnętrza Muzeum Piernika Toruńskiego – dawnej fabryki kultowych przysmaków. Tam podczas warsztatów własnoręcznie wyrobiłam ciasto na piernika ozdobnego i uformowałam wybrany wzór. Na końcu otrzymałam wypieczony produkt. Zwiedziłam też wszystkie zakamarki tego miejsca, gdzie znajdują się przestrzenie w klimacie PRL-u czy nieużywane już maszyny i piece wykorzystywane przy produkcji pierników. Przestrzeń bogata jest w elementy multimedialne i jesteśmy w niej przeprowadzani przez historię fabryki, pierwszych wyrobów czy rodziny Weese, reprezentującej jeden z toruńskich rodów piernikarskich.
Przestrzeni tej nie należy mylić z Żywym Muzeum Piernika, które jest znacznie starszym obiektem. To dwa odrębne muzea i mając więcej czasu, na pewno warto odwiedzić oba lub zapoznać się z programem obu i wybrać idealne dla siebie.
Kamienica Pod Gwiazdą
Udało mi się też wejść do wspomnianej już najpiękniejszej barokowej kamienicy Torunia, w której mieści się Muzeum Sztuki Azji. Wewnątrz wrażenie robią nie tylko artystyczne eksponaty z Japonii czy Chin, ale też kręte drewniane schody, po których wchodzi się na wyższe kondygnacje. Istnieją one już od z 1697 roku! Będąc w Toruniu, koniecznie sprawdźcie kamienicę nie tylko z zewnątrz, wystarczy wam nawet pół godziny.
Gwiazdy na żywo
Na końcu trafiłam do miejsca o nazwie Znaki Czasu. Centrum Sztuki Współczesnej. Tego dnia odbywały się tam liczne warsztaty i oprowadzania. Do końca maja można zobaczyć m.in. wyjątkową wystawę Stefana Knappa, który światową sławę zyskał m.in. wynalezieniu i opanowaniu nowatorskiej techniki tworzenia wielkoformatowych malowideł z emalii na metalu. Uważam, że warta jest uwagi.
Tego dnia skorzystałam z wykładu z miłośnikami astronomii zwieńczonym wspólnym podziwianiem gwiazd i planet przez teleskop z tarasu widokowego. Udało mi się dostrzec Jowisza z jego czterema największymi księżycami, a niektórym nawet Wenus. Choć na tego typu atrakcję załapiecie się tylko z okazji specjalnych wydarzeń, można szukać alternatyw m.in. w pobliskim planetarium.
Toruń na szybką wycieczkę
W Toruniu zobaczyłam dużo, choć spędziłam tam niecałe dwa dni. Pozwalała na to przede wszystkim lokalna infrastruktura – atrakcje są skumulowane blisko siebie, a starówka sprzyja pieszym. Jeśli zależy wam głównie na poczuciu lokalnego klimatu, zobaczeniu największych atrakcji, skosztowaniu pierników czy zwiedzeniu jednego czy maksymalnie dwóch muzeów, wystarczy wam nawet dzień. Jeśli chcecie zobaczyć więcej i dokładniej, weekend powinien być satysfakcjonujący.
Czytaj też:
Byłam w niedocenianym mieście w Anglii. Clifton Bridge i prace Banksy'ego to początekCzytaj też:
Tutaj „wsiadłam” na pokład Titanica. Ten pokaz przeniósł mnie 3,8 tys. metrów pod wodę
