Gdy jedne inwestycje kolejowe zachwycają turystów i sprawiają, że ci ze zniecierpliwieniem czekają na zmiany, inne wywołują tylko wściekłość i są powodem sporów. Od jakiegoś czasu o komplikacjach jest głośno w kameralnym miasteczku Kalifornii. Planowana jest budowa pociągu dużych prędkości, a wiele osób obawia się o swoje domy. Pomysł na inwestycję jest dość nietypowy.
Pomysł na trasę kolejową wzbudza niechęć
Kłopotliwa sytuacja ma miejsce w Shafter liczącym niecałe 20 tys. mieszkańców. Tam zapowiedziano projekt kolei, który wywołuje poruszenie pośród mieszkańców, a plan na 2026 roku opublikowano 28 lutego. Szybki pociąg ma przejeżdżać przez ścisłe centrum, zaburzając w ten sposób codzienny spokój. Początkowo plan wcale nie był taki. W 2018 roku inwestorzy zapowiadali, że tory zostaną zbudowane tak, by ograniczyć wpływ inwestycji na miasto. Ostatecznie wszystko ma wyglądać zupełnie inaczej.
Kalifornijski zarząd kolei (CHSRA) postanowił ograniczyć koszty i zdecydował się na trasę naziemną. Zapowiedział też stworzenie kilka kładek dla pieszych.
Pierwsza faza budowy ma miejsce w Central Valley (w tym w okolicach Fresno), w ramach planowanego połączenia San Francisco – Los Angeles/Anaheim. Nowe pociągi na trasie mają poruszać się z prędkością do około 350 km/h i mają być jednym z najszybszych projektów kolejowych w Ameryce Północnej.
Wiele biznesów zagrożonych
Choć nowy pociąg może dać dobrą okazję do szybszego podróżowania, dla wielu mieszkańców Shafter oznacza duże ograniczenia. W rozmowie z zagranicznymi mediami obawy wyrażała m.in. Amanda Kirschenmann, właścicielka miejscowej kwiaciarni. Zauważa, że przez budowę wszyscy stracą dojście do jej lokalu. „Myślę, że to zdewastuje nasze małe wnętrze” – komentowała.
Swoje zdanie wyrażał też sprzedawca samochodów Cameron Hunter, który obawia się, że stan przejmie jego nieruchomość. Niewiele wskazuje na to, by coś miało powstrzymać inwestycję.
Czytaj też:
Złoty pociąg znaleziony? Lider poszukiwaczy przerwał milczenie. „Pomału odzyskuję głos”Czytaj też:
Pendolino nie tylko w Polsce. W marcu pojedziemy także w innym kraju
