Rezydent o Polakach na all inclusive w Turcji. „Sami sobie niszczyli wyjazd”

Rezydent o Polakach na all inclusive w Turcji. „Sami sobie niszczyli wyjazd”

Dodano: 2
Hotelowy basen, zdjęcie ilustracyjne
Hotelowy basen, zdjęcie ilustracyjne Źródło: WPROST.pl / Klaudia Zawistowska
Wakacje all inclusive w Turcji to idealny wakacyjny plan wielu Polaków. Niestety część naszych rodaków jadąc za granicę, zapomina zabrać z domu zdrowy rozsądek i kulturę. Choć zdecydowana większość potrafi zachować się właściwie, to rezydenci bywają świadkami bardzo niemiłych scen.

Turcja to najpopularniejszy kierunek wakacyjny Polaków. W statystykach za poprzedni rok widać wyraźnie, że przynajmniej w kategorii wyjazdów organizowanych przez biura podróży, wyprzedziła Grecję. O tym, jak wygląda praca rezydenta w Turcji, rozmawialiśmy z Pawłem, przedstawicielem jednego z największych biur podróży w Polsce. Podczas wywiadu zapytaliśmy go również o to, jak zachowują się polscy turyści, a także, czy jesteśmy w Turcji lubiani.

Klaudia Zawistowska, Wprost.pl: Praca rezydenta podczas pandemii różniła się od pracy w „normalnym” sezonie?

Paweł, rezydent w Turcji: To były bardzo dziwne dwa lata. Zwłaszcza w 2020 roku, kiedy sezon zaczęliśmy dopiero w sierpniu, a na miejscu byliśmy do października. Wszyscy nosiliśmy maseczki, a kłopotliwe było nawet nakładanie jedzenia, bo była do tego wyznaczona osoba, nie można było robić tego samodzielnie.

Było z tym związanych wiele innych trudności. Na przykład nie wszyscy turyści mieli wykupione ubezpieczenia na wypadek koronawirusa, a to było bardzo nierozsądne. Miałem przypadek gościa, który z żoną i dzieckiem był w Turcji dwa tygodnie. Pod koniec wyjazdu poczuł ból w klatce, później miał gorączkę. Ostatniego dnia postanowił pójść do lekarza. Zrobili mu test, który dał pozytywny wynik. Nie miał ubezpieczenia, więc musiał zapłacić za leczenie kilka tysięcy złotych. To trochę przykre, ale tak niestety bywa.

Jakie błędy popełniają osoby jadące na all inclusive do Turcji?

Według mnie błędem na pewno jest to, że nie dokupują sobie dodatkowego ubezpieczenia, bo to podstawowe nie obejmuje m.in. leczenia chorób przewlekłych. Dlatego, jeśli przykładowo wyskoczy komuś dysk w kręgosłupie, a wszystkie problemy z kręgosłupem według ubezpieczyciela to choroby przewlekłe, leczenie nie zostanie opłacone. Miałem taki przypadek, że starszemu turyście wyskoczył dysk, i musiał zapłacić za leczenie z własnej kieszeni.

Kolejna sprawa to na pewno budżet i myślę, że wiele osób, które jadą na wakacje, nie ma poduszki finansowej. Rozmawiam często o tym z moim kolegą, obaj doszliśmy do takiego samego wniosku. Nie wszyscy są przygotowani finansowo i często nie mają przygotowanych pieniędzy na nieprzewidziane wydarzenia. Mam wrażenie, że ludzie czasami naprawdę wydają ostatnie pieniądze, żeby pojechać na te wakacje. Przykro troszeczkę się na to patrzy.

Czytaj też:
Już nie Turcja. All inclusive w tym kraju będzie hitem 2023 roku

Jeszcze jedna kwestia to to, że my jako naród polski nie zwracamy uwagi na to, że jesteśmy w innym kraju i oczekujemy, że wszystko będzie wyglądało tak samo, jak u nas. Nie potrafimy zrozumieć tego, że tutaj coś może wyglądać inaczej niż w Polsce. Mamy też bzika na punkcie tego, że jesteśmy gorzej traktowani. Szczególnie jeżeli chodzi o turystów z Rosji. Zawsze czuliśmy się gorsi od nich. Na przykład w 2018 roku mnóstwo reklamacji dotyczyło tego, że my Polacy dostajemy napoje w plastikowych kubkach, a Rosjanie w szklanych.

Choć mimo wszystko Polacy są w Turcji bardziej lubiani niż Rosjanie. W kwestii zachowania co prawda różnie bywa, ale na nas mimo wszystko patrzy się jak na turystów z Zachodu. Zostawiamy napiwki, jesteśmy bardziej uśmiechnięci, więc trochę się zmieniamy.

Coś jeszcze miało wpływ na zmianę, która zaszła w Polakach podróżujących do Turcji?

Teraz do Turcji możemy już latać tylko na dowód, a to sprawiło, że przyjeżdżają tam inni goście. Negatywnie na rodzaj polskiego turysty w Turcji wpłynęło 500 Plus. Odkąd je wprowadzono, na wakacje przyjeżdżają tam inne osoby.

Czytaj też:
Wiceprezes Itaki o trendach na wakacje 2023. Już nie tylko all inclusive w Turcji

Najgorszy turysta, z jakim miałeś do czynienia?

Było ich wielu i trudno jest wybrać konkretnego. Na pewno nie lubiłem turystów, którzy oceniali mnie po wyglądzie. Uważali mnie za młodą osobę i mimo że na przykład przegrywali wymianę argumentów i to ja miałem rację, pod koniec wycieczki padały słowa, że jestem gówniarzem. Mówili, że się nie znam, bo jestem młody. To niestety taka oznaka braku szacunku w stosunku do mojej osoby.

Nie lubiłem też tych, którzy sami sobie niszczyli wyjazd z jakiegoś błahego powodu. Na przykład mieli pokój z widokiem na morze. Ten widok nie był bezpośredni, bo on nigdy nie musi być bezpośredni, ale dalej gość wychodził sobie na balkon, patrzył w prawo i miał morze. Mimo tego ludzie potrafią przez cały wyjazd pisać, dzwonić i prosić o zmianę pokoju. Wszystko po to, żeby udowodnić, że on nie dostał tego, co mu się należało.

Kolejna rzecz to taka duma i brak umiejętności przyznania się do błędu. Pamiętam, że kiedyś turysta zbił coś w pokoju, chyba chodziło o zbicie szklanki. Hotel kazał mu za to zapłacić 10 euro. On stwierdził, że nie zapłaci. Manager się zdenerwował i wezwał policję. Turystę zabrali na komisariat. Problem był taki, że ten mężczyzna tego samego dnia miał wylot. Zamknęli go „na dołku”, nie poleciał i potem musiał sobie kupić kolejny bilet za kilkaset euro. A wszystko dla głupiej szklanki, bo nie chciał zapłacić 10 €.

Źródło: WPROST.pl