Turyści notorycznie wynoszą je z hotelu. Wprowadzono karną opłatę

Turyści notorycznie wynoszą je z hotelu. Wprowadzono karną opłatę

Dodano: 
Bufet w hotelu, zdjęcie ilustracyjne
Bufet w hotelu, zdjęcie ilustracyjne Źródło: Shutterstock / Edvard Nalbantjan
Hotel w Karpaczu wprowadził nietypową opłatę. Wszystko przez turystów, którzy notorycznie łamali zasady.

Darmowe śniadanie w hotelu nie dla wszystkich oznacza to samo. Okazuje się, że niektórzy goście roszczą sobie prawo nie tylko do zjedzenia posiłku na miejscu, ale także zabrania go ze sobą na później. Niestety nie zawsze chodzi tylko o zrobienie sobie jednej kanapki – często dochodzi do wynoszenia sporych ilości jedzenia w torbach i plecakach. Jak donosi Fakt, w jednym z hoteli w Karpaczu ten proceder był tak częsty, że zdecydowano się na wprowadzenie specjalnej „opłaty karnej”.

Turyści wynoszą śniadanie z bufetu

Na stołówce w jednym z hoteli w Karpaczu znajduje się informacja o opłacie karnej – pisze Fakt. Wynosi ona 25 złotych i dotyczy wszystkich, którzy zostaną przyłapani na wynoszeniu jedzenia z bufetu. Zapis znajduje się także w regulaminie tego obiektu noclegowego. „Musieliśmy wprowadzić tę zasadę. Ludzie całymi rodzinami wynosili drugie tyle, co zjedli” — tłumaczył przedstawiciel hotelu.

„Prosimy o niewynoszenie pożywienia oraz napoi z terenu restauracji. Z bufetu śniadaniowego można korzystać na miejscu w dowolnych ilościach. (…) W przypadku niestosowania się do naszych zaleceń, potraktujemy to jako przygotowanie przez Państwa suchego prowiantu za odpłatnością 25 zł od osoby” – brzmi dokładna treść ostrzeżenia.

Co jeszcze turyści turyści zabierają z hoteli?

Jak wynika z niedawnego raportu Nocowanie.pl, Polacy lubią zabierać z hoteli tzw. darmowe pamiątki. Najczęściej są to naczynia i sztućce. Często z pokoi hotelowych znikają także ręczniki – część z nich prawdopodobnie trafia do walizek podczas pakowania w pośpiechu, razem z ubraniami. Pobyt w hotelu to dla wielu okazja także do „przypadkowego” zabrania kosmetyków czy niewielkich dekoracji, takich jak serwetki czy obrusy. Zdarzają się też nieco bardziej ekstrawaganckie gadżety. „Właściciele zgłaszali zniknięcie gipsowej głowy marynarza, przyrządów do kominka, żarówek i elementów wystroju wnętrza, a także zamianę czterech kompletów pościeli firmowej na tańszą” – wyliczała ekspertka Agnieszka Rzeszutek z Nocowanie.pl.

Czytaj też:
Luksusowy latający hotel. Ma miejsca tylko dla 48 osób
Czytaj też:
Najtańsze miejsce na wypoczynek w Polsce. To uzdrowisko proponują eksperci

Opracowała:
Źródło: Fakt / fakt.pl